Energa MKS Kalisz - Orlen Wisła Płock [zdjęcia]

2019-10-16 20:19:29 BK/sportowefakty.wp.pl

ORLEN Wisła Płock pokonała Energę MKS Kalisz 26:23(11:10) w niesamowicie wyrównanym spotkaniu, w Hali Arena Kalisz.

fot. Błażej Krawczyk
fot. Błażej Krawczyk

Początek spotkania zdecydowanie nie układał się po myśli płocczan. Przy stanie 3:2 ich gra stanęła, z czego wyraźnie korzystali kaliszanie. Zawodnicy Xaviera Sabate długo nie mogli przebić się przez obronę Mikołaja Krekory. Gospodarze zaskakująco budowali przewagę i w 13. minucie prowadzili już 9:4. Wtedy jednak rozpoczęły się problemy MKS-u. Piłka po rzutach Marka Szpery i Macieja Pilitowskiego notorycznie przelatywała obok bramki, a kiedy już leciała w jej światło, na wysokości zadania stawał Adam Morawski. Nafciarze wyszli na upragnione prowadzenie i na przerwę schodzili z wynikiem 11:10.

W drugą część spotkania wicemistrzowie Polski weszli o wiele spokojniej. Choć nie powiększali przewagi, początkowo kontrolowali wynik. Nie potrwało to jednak długo. Kaliszanie znowu zaczęli grać jak natchnieni i po 10. minutach powrócili na prowadzenie. Bezcenni okazali się bramkarze z kaliskiej drużyny, którzy pomogli w uzyskaniu aż trzech goli przewagi (19:16). Powtórzył się jednak scenariusz z pierwszych 30 minut. Podopieczni Patrika Liljestranda popełniali błędy, co wykorzystała Wisła, wyrównując wynik. Choć kaliszanom udało się jeszcze raz wyjść na prowadzenie, to końcówka należała już tylko i wyłącznie do gości.

- Wiemy w jakim momencie jest teraz Wisła Płock. Gra bardzo ciężkie mecze w Lidze Mistrzów przeplatane Ligą Polską. Trudno powiedzieć czy byli zmęczeni, czy odpuścili czy szykują się na kolejny mecz - mówił Maciej Pilitowski, zawodnik Energa MKS Kalisz. - Na pewno mecz z naszej strony był mocny. Wyzwalał w nas wiele emocji, ponieważ graliśmy z dużo mocniejszym przeciwnikiem. Nie można ocenić tego z perspektywy ostatnich minut, gdzie popełniliśmy za dużo błędów, z których Wisła wyprowadziła kontry lub rzuciła do naszej pustej bramki. Te błędy na pewno ważą więcej niż na początku meczu. Jeżeli chcemy dokończyć mecz zwycięsko z takim przeciwnikiem, to te błędy nie mogą pojawiać się w końcówce spotkania.

- Cieszy to, że ten mecz do ostatnich minut trzymał w napięciu. Przyszło bardzo dużo kibiców i dziękujemy, że ten doping nas niósł. Szkoda tych straconych punktów - mówił Mikołaj Krekora, zawodnik Energa MKS Kalisz. - Mieliśmy przestój na pewno pod koniec pierwszej połowy w ataku. Bardzo długo utrzymywało się 9 bramek na tablicy z naszej strony. Myślę, że gdybyśmy mieli w tym czasie więcej skuteczności, bo pomysłów nie brakowało. W końcówce szukaliśmy naszej szansy, ale się nie udało.

 

Energa MKS Kalisz  - Orlen Wisła Płock 23:26 (10:11)

Energa MKS Kalisz: Krekora, Zakreta, Liljestrand – Galewski, Bożek 1, Kamyszek, Drej, Klopsteg 3, Misiejuk 2, Szpera 1, Pilitowski K. 4, Pilitowski M. 5, Kniazieu 6, Krytski 1

ORLEN Wisła Płock: Morawski, Stevanovic – Matulić 4, Ruiz, Góralski, Piechowski, Szita 1, Krajewski 3, Źabic 1, Mihić 2, Igropulo 6, Kowalski, Sulić 5, Czapliński, Mindeghia 2, Mlakar 2

 

 

 

OPINIE UŻYTKOWNIKÓW:

TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ