Smaki Kalisza

Dal przy Ratuszu, czyli testujemy kuchnię indyjską

2020-02-08 13:22:16 Smakosznik

Jedzenie w restauracjach indyjskich to swojego rodzaju celebracja, którą odbywam chętnie w wielu miejscach na świecie - począwszy oczywiście od samych Indii, poprzez Londyn z jego dziesiątkami hindusklch knajpek, a skończywszy na smaganym deszczem małym miasteczku gdzieś na południu Nowej Zelandii.

india_house
india_house

Stąd bardzo ucieszyłem się kilka miesięcy temu, widząc, że restauracja indyjska pojawiła się w końcu w naszym mieście. India House, bo tak nazywa się restauracja, zajęła miejsce po (moim zdaniem nieudanym) projekcie z kuchnią meksykańską, na Nowym Rynku, obok sklepu optycznego.

Wnętrze zachowało część wystroju z poprzedniego lokalu, seledynowe kanapy dobrze wpisują się w pastelowe kolory i hinduskie wzory a wchodzących gości wita  zapach autentycznej kuchni indyjskiej. To już pierwsza obietnica, że będzie dobrze i prawdziwie.

Menu jest dość rozbudowane, ale pamiętając , ze w Indiach jada się głównie potrawy wegetariańskie, pomijam wszystkie kurczaki i jagnięcinę. Byłem już kilkakrotnie w India House i powtarzam najczęściej zestaw, który testuję w każdej restauracji indyjskiej jaką odwiedzam na świecie: samosy i dal.

Samosy to trójkątne pierożki które smaży się na głębokim oleju. W wersji wegetariańskiej zawierają rozmaite warzywa, ziemniaki i groszek, oczywiście doprawione aromatycznymi przyprawami. Zazwyczaj podaje się do tej przekąski dwa lub trzy sosy: miętowy i coś co wyglada na mango chutney.

Podawane w India House samosy odrobinę rozczarowują: zamiast tradycyjnie serwowanych trzech niewielkich pierożków, dostajemy dwa większe, o jakby grubszej warstwie ciasta. Przez to, danie wydaje się być pozbawione wykwintnej finezji.  Od strony smakowej, powiedziałbym że mieści się w średniej światowej. Jest to jednak uczciwy kawałek przekąski i z pewnością dla wielu z Was będzie to pierwsze zetknięcie ze smakami Indii - i nie będzie to wrażenie złe. Tak na sześć w skali od jeden do dziesięć.

No ale pora przejść do dania głównego, najczęściej wybieranego przeze mnie dal, czyli soczewicy  bogato przyprawionej indyjskimi smakami. Dal nie jest ani zupą, ani gulaszem - to po prostu rozgotowana soczewica o konsystencji bardzo zawiesistego sosu. Świetnie komponuje się ze zwykłym białym ryżem, jest pożywne i jednocześnie jest najtańszym daniem - 20 zł. Pamiętam smak tej potrawy w Indiach, o ile można w ogóle mówić o smaku - była to potrawa tak ostra, że z trudem można ją było zjeść. W jakiś sposób ta ostrość dobrze komponuje się z panującymi w Indiach temperaturami - na zewnątrz jest potwornie gorąco, a w środku potwornie piecze. Ale jednak dal zawsze nastrajał mnie optymistycznie i energetyzująco.

W kaliskim India House, żeby dostać ostry dal, trzeba wyraźnie powiedzieć, żeby kucharz przygotował go NAPRAWDĘ na ostro - jak w Indiach. Najlepiej znacząco spojrzeć wtedy na osobę przyjmującą zamówienie i upewnić się że rzeczywiście powtórzy to w kuchni.

Prawda jest taka, że nigdzie na świecie, poza samymi Indiami, nie dostałem super ostrego dal, ale przynajmniej szefowie kuchni się starają. W skali ostrości, dal podawany w Kaliszu , po poproszeniu o naprawdę ostry, jest na 8 w skali od 1 do 10. Czyli dość ostry.

I właśnie tą ostrą potrawę mieszamy sobie na talerzu z pysznym białym ryżem, który stanowi znakomitą przeciwwagę dla dal. Można też zamówić sobie specjalne pieczywo i wycierać nim resztki dania - smakuje wybornie. Dal podawane jest w tradycyjnych indyjskich pojemnikach przypominających miniaturowe wiaderko.

India House wygląda na restaurację rodzinną, obsługa jest zawsze miła i uśmiechnięta, więc posiłek tutaj sprawia mi zawsze przyjemność. O co należałoby zadbać? W większości restauracji indyjskich wraz z rachunkiem podawana jest specjalna mieszanka nasion : Mukwas czyli kolorowa przekąska po posiłku pomagająca w trawieniu, zazwyczaj zrobiona z kopru włoskiego, anyżu, kokosa, kolendry i sezamu.  Gdyby India House zadbało jeszcze i o ten szczegół, doświadczenie kulinarne w tej restauracji można by ocenić na 9 na 10.

No i przydałoby się dokleić brakującą literkę w nazwie restauracji na oknie...

UWAGA: to NIE jest artykuł sponsorowany. W tym dziale publikujemy wyłącznie RECENZJE naszego autorstwa, jak i nadesłane przez Czytelników - smakoszy. Zarówno opisy potraw, jak i lokali są subiektywne. Zachęcamy do publikacji własnych opinii i przepisów.  

 

Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł,

wrzuć nam coś do kapelusza :)

Wesprzyj jednorazowo

Wdzięczny Zespół Calisia.pl

Przeglądaj zasoby Calisia.pl

Te artykuły mogą cię zainteresować