Społeczne

Oszukane Osiedle Dębowe - "Przypuszczamy, że ta inwestycja była z góry wielkim szwindlem..."

2020-06-30 15:25:41 red

Umowy podpisane w 2017 roku, data realizacji czerwiec 2018 roku – tak wyglądał plan działań na osiedlu Dębowym. Mimo, że mamy czerwiec 2020 roku nadal prace nie są ukończone, a zdesperowani przyszli mieszkańcy szukają pomocy w mediach. Czują się bezradni i oszukani.

fot. Urszula Kanecka
fot. Urszula Kanecka

To miało być wymarzone osiedle dla 42 rodzin. Mieszkania schodziły jak „ciepłe bułeczki” świetna lokalizacja, piękne wizualizacje i wydający się wiarygodny deweloper. Mieszkańcy cierpliwie czekali, termin się przeciągał ale nadal trwały prace. Deweloper zasłaniał się problemami z pracownikami i towarem. Niepokój wzrósł gdy w drugim kwartale 2019 roku przestały być prowadzone prace budowlane. Mamy czerwiec 2020 roku i od tamtego czasu nic nie ruszyło do przodu.

Zdesperowani mieszkańcy w grudniu 2019 roku spotkali się nawet z prezydentem Kalisza – pisaliśmy o tym TUTAJ.

W poniedziałek 29 czerwca niedoszli mieszkańcy Osiedla Dębowego, którzy wpłacili łącznie około 9 milionów złotych deweloperowi i nadal nie mają swoich mieszkań spotkali się na placu Św. Józefa z przedstawicielami mediów, żeby przypomnieć o swojej sprawie. Rozstawili kartony, bo jak sami piszą na swoim profilu facebookowym - Nie możemy już dłużej czekać i do mieszkania będą służyły nam dosłownie kartony.

 

- Jako mieszkańcy Osiedla chcemy się przypomnieć o naszej sprawie - a jednocześnie ostrzec innych zarówno przed deweloperem jak i przed podjęciem decyzji na temat kupna mieszkania czy domu bez jeszcze większego zabezpieczenia. Będziemy też dążyli do wpłynięcia na zmianę w ustawie deweloperskiej, przygotujemy porady dla kupujących, by nasz przypadek nie poszedł na marne. Przypuszczamy, że ta inwestycja była z góry wielkim szwindlem, z którego miały być pokrywane zachcianki króla życia. Nie budował bo balował, w Kaliszu plotki krążą - mówią niedoszli mieszkańcy osiedla Dębowego.

Sytuacja jest bardzo trudna ponieważ, bez dobrej woli dewelopera niedoszli mieszkańcy nie mogą nawet dokończyć swoich mieszkań na własną rękę - Z pomocą prawników podejmowaliśmy próby mediacji, próby dogadania się, wyciągaliśmy rękę, ale deweloper nadal uparcie stawiał warunki, stawiał nas pod murem, stawiał nas w pozycji żebraków, którymi nigdy nie chcemy być... Dlatego wielu z nas tu nie ma, wstydzą się ujawnić twarz, pokazać, wypowiedzieć. A przecież my dopełniliśmy formalności i wywiązaliśmy się z umowy! - mówią mieszkańcy.

Oszukani mieszkańcy byli nawet pod domem dewelopera - Jesteśmy ludźmi, którzy do pewnego momentu żyli dobrze, ale upadamy z upływem miesięcy coraz bardziej. Upadamy finansowo i upadamy moralnie, upada nasza nadzieja. To nasza życiowa porażka. Musimy uporać się z pytaniami ludzi, którzy są ciągle ciekawi co dalej, musimy też znosić kpiny. A przecież to nie my powinniśmy się wstydzić. Paradoksalnie deweloper prowadzi wygodne życie a z nas się śmieją. To odwracanie kota ogonem. Stąd nasza akcja pójścia pod jego dom, ale nic go nie obchodzi - mówią rozgoryczeni mieszkańcy.

Mimo nagłośnienia sprawy w mediach osoby, które zainwestowały majątki w mieszkania na Osiedlu Dębowym czują się nadal oszukiwane - Gdy mieliśmy już ustalone swoje plany to i tak w tym czasie, będący na wolności, ale zawieszony w działaniu prezes robił rzeczy, które nie powinny się dziać, oszukiwał perfidnie. Za pomocą jakiejś dziwnej spółki zaproponował nam prawie milionową dopłatę do mieszkań, a przecież my uiściliśmy opłaty na rachunek powierniczy, tego powinien strzec bank. Bank, który zasłania się tajemnicą bankową, nie chcąc dać nam informacji o pieniądzach. Jak szły transze? Dlaczego szły transze mimo nieskończonych robót? Dachy nie są porobione a pieniądze za ten etap wypłynęły. Idźcie na budowę i zobaczcie. Czy bank wspiera tylko wielkich przedsiębiorców, a my to drobne nic nie znaczące jednostki? - pytają zszokowani mieszkańcy i dodają  - Tak nie może być, że ktoś na naszej krzywdzie chce zarobić, tym bardziej teraz, pojawiają się kolejni dłużnicy, których jeszcze mielibyśmy pokrywać.

- Lato się skończy i sprawa znów przeciągnie się do zimy... do zimy(?)... i mieszkania zniszczeją(!). Wtedy dołożymy więcej albo stracimy wszystko. Co nam zostanie? Iść pod most spać w kartonie? Nie mamy Was nawet gdzie zaprosić, teraz jest lato, więc możemy na trawce osiąść. A co z jesienią, co z zimą? - pytają oszukani mieszkańcy.

Przeglądaj zasoby calisia.pl

OPINIE UŻYTKOWNIKÓW:

TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ