Biznes

Znaleźć lukę na rynku - to podstawa sukcesu

2020-05-22 16:30:00 reklama@calisia.pl

Logo firmy ADECON pojawia się na kontenerach od kilku lat. Widzimy je też na kompleksie nowoczesnych budynków magazynowych przejeżdżając szosą warszawską. Firma wyrosła z pasji, zaangażowania, poświęcenia i zajęła uznane miejsce w świecie logistyki. Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to właśnie z Dębego pod Kaliszem firma koordynuje transport i logistykę nawet na odległych kontynentach. Kilkadziesiąt ciężarówek, spore magazyny wysokiego składowania, własne kontenery chłodnicze, biura we Wrocławiu, Gdyni, Warszawie, Berlinie i Hamburgu - to dziś ADECON. Rozmawiamy z Cezarym Ewertowskim, współwłaścicielem i wiceprezesem ADECON sp. z o.o. sp.k..

 

Adecon
Adecon

W Kaliszu sporo jest firm transportowych. Czy nasze miasto jest jakimś szczególnie dużym ośrodkiem transportu?

Cezary Ewertowski: Rzeczywiście, firm stricte transportowych mamy w Kaliszu niemało. Pracując w branży logistycznej mam „oko” wyczulone szczególnie na kontenery morskie i dostrzegam lokalne firmy, ale nie uważam, żeby Kalisz był jakimś szczególnie wyróżniającym się ośrodkiem transportu i logistyki. Poza tym każda z firm ma swoją specjalizację i specyfikę działania. My na przykład mimo, że posiadamy kilkadziesiąt ciężarówek, specjalizujemy się w logistyce morskiej i lotniczej. Oferujemy też własne magazyny oraz flotę kilkudziesięciu kontenerów chłodniczych, jesteśmy również ekspertami w dziedzinie ładunków niebezpiecznych. Właśnie oddaliśmy do użytku nowy magazyn i skład celny.

Skąd w ogóle pomysł na branżę spedycyjną?

CE: Firma wzięła się z szalonego  pomysłu, z luki rynkowej, jaką wraz ze wspólnikiem dostrzegliśmy 13 lat temu. Nazwa firmy - ADECON to po prostu skrót naszych inicjałów: Adrian Dolny, Cezary Ewertowski i „con” - czyli kontenery, w których się specjalizujemy.

W początkowej fazie naszej działalności dynamicznie rósł import do Polski, jednocześnie próżno było szukać firm profesjonalnie wspierających transport w globalnych łańcuchach dostaw. Działalność rozpoczęliśmy w połowie 2007 roku, w samej końcówce prosperity i nieomal od razu nadszedł kryzys. Odczuliśmy brak klientów - przyznam, że nas to trochę „przeczołgało”. Dziś po prawie 13 latach, jesteśmy w stabilnej strefie rozwoju. Firma co roku notuje wzrosty obrotów i zysków. Nasz sukces to wspólna ciężka praca całego zespołu..

Jak zdefiniowałby Pan waszą działalność?

CE: Jesteśmy operatorem logistycznym, wyspecjalizowanym w obsłudze spedycji morskiej lądowej i lotniczej oraz w obsłudze odpraw celnych, działającym  w oparciu o własnych pracowników, zasoby, magazyny, biura  i środki transportu.

Bardziej zajmujecie się obsługą importu czy eksportu?

CE: Od początku jesteśmy przede wszystkim wsparciem dla polskiego eksportu – zwłaszcza w zakresie frachtów morskich. Import stanowi jednak coraz większy odsetek wysyłek, przy których pomagamy naszym klientom. Cieszy mnie, że Polska jest tak silnym i coraz bardziej znaczącym eksporterem, bowiem  tradycyjnie uważa się, że głównie importujemy. Obsługujemy głównie transporty do USA, Ameryki Południowej, Australii i Oceanii, Środkowej Afryki - trudno znaleźć region, który jest nam nieznany. Lubimy wyzwania i nietypowe projekty.

Jak ocenia Pan obecną sytuację ekonomiczną ?

CE: Ciężko mówić o tej sytuacji bez wspominania o pandemii Covid-19.  Gdybyśmy rozmawiali na początku bieżącego roku, powiedziałbym, że spodziewamy się wzrostu o 20 % - 30% a może nawet 50%.  Niestety, sytuacja mocno się skomplikowała. To, co trapi dziś chyba wszystkich to niepewność. Natomiast nasza firma przez cały czas kwarantanny działała – zdecydowana większość z naszej załogi pracowała zdalnie z domu. Żaden klient nie odczuł różnicy - mimo, że np. dostępność miejsca na statkach i w samolotach została ograniczona a wewnętrzne granice UE na nowo przywrócone. Obecnie drugi już tydzień funkcjonujemy w biurze w normalnym trybie pracy.

W samą porę, od 1go stycznia br.  rozpoczęliśmy działanie z nowym i bardzo zaawansowanym systemem klasy ERP, który jest oparty o pracę w tzw. „chmurze”. Między innymi dzięki takim rozwiązaniom jesteśmy mniej „przywiązani” do tradycyjnych stanowisk pracy, a bardziej elastyczni i wydajni.

Co do przyszłości, to scenariuszy jest kilka – od kilkumiesięcznej „zadyszki”  gospodarki i powrotu do dawnego poziomu produkcji i konsumpcji  - po scenariusz długiego kryzysu z recesją trwającą latami. W tym ostatnim przypadku odbudowa wielu firm może się nie udać i  nie wszyscy wyjdą z tego obronną ręką. Z punktu widzenia biznesu obecna sytuacja jest jak podczas wojny. Może gorzej, bo przecież nawet w czasach wojny zakłady produkcyjne funkcjonowały normalnie, produkowały. A teraz wiele fabryk znacząco ograniczyło swoją działalność.

Przyszłość postrzegam jednak z umiarkowanym optymizmem. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi klientami  z całego świata – są to zarówno wielcy operatorzy logistyczni, armatorzy morscy ale również, a może przede wszystkim bezpośredni importerzy i eksporterzy. Dziś priorytetem stało się utrzymanie dotychczasowego biznesu. Udaje nam się to poprzez wprowadzanie ciągłych  zmian i  innowacji. Okazało się na przykład, że zdecydowana większość spotkań biznesowych nie jest dziś niezbędna do funkcjonowania firmy. Nowe umowy, porozumienia podpisujemy zdalnie i działamy praktycznie bez zakłóceń. Każdego dnia weryfikujemy wczorajsze decyzje, na bieżąco sprawdzamy, czy idziemy w dobrym kierunku. Spodziewamy się spowolnienia, jednak mamy mocny i zdywersyfikowany portfel klientów, a nigdy nie baliśmy się  wyzwań - dlatego uważam, że przejdziemy ten ciężki okres - nie bez strat, ale przetrwamy.

Czy macie albo szukacie klientów lokalnych również w Kaliszu?

CE: Paradoks jest taki, że często trafiamy do firm lokalnych, bo np.: nasz klient z Azji czy Ameryki importuje produkty właśnie z naszego regionu. Bylibyście zaskoczeni, widząc jak wiele miejscowych firm eksportuje na nawet bardzo odległe rynki, właśnie stąd, z Kalisza. Poszukujemy klientów z naszego terenu, bo wiemy, że szczególnie im możemy zaproponować dużo wartości dodanej. Mamy już kilku klientów z Kalisza i okolic, firmy, które eksportują ale również importują. Bardzo cieszy nas ich rozwój. Lubimy razem z takimi partnerami wchodzić na wyższy poziom, co zawsze jest wyzwaniem.

Wspieracie różne inicjatywy…

CE: Kiedyś przez przypadek pojawili się u nas Michał Woroch i Maciej Kamiński - obaj na wózkach inwalidzkich. Pomogliśmy im w organizacji logistyki  wyprawy, w trakcie której przejechali specjalnie przygotowanym Land Roverem Defenderem obie Ameryki. O wyprawie Wheelchairtrip powstała nawet książka – „Krok Po Kroku”, autorstwa Michała Worocha.  Lubimy pomagać ludziom, którzy nas do czegoś inspirują, a ta eskapada była niezwykle inspirująca. Wyobraźcie sobie: dwóch ludzi na wózkach i takie wyzwanie przed nimi! Dzięki wsparciu ich inicjatywy zobaczyliśmy, że determinacja i silna wola mogą zmienić bardzo wiele.

Na co dzień wspieramy też różne wydarzenia czy przedsięwzięcia związane z rozwojem i przezwyciężaniem ograniczeń. O niektórych będziecie mieli niebawem okazję usłyszeć – obserwujcie nasze profile na mediach społecznościowych.

Mówiąc o inspiracji - co powiedziałby Pan komuś kto siedzi zamknięty w domu, nie ma pieniędzy i nie wie co robić dalej?

CE: Historia pokazywała, że czasy kryzysu to również czasy, w których rodzą się największe fortuny. Powiedziałbym takiej osobie, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Człowiek, który ma w sobie chęć do uczenia się i determinację, zawsze sobie poradzi. Motywacja musi wynikać z wewnątrz. Nie da się jej komuś narzucić, zmusić do działania. Musi nam się chcieć! W naszej firmie mamy sporo przykładów bardzo dużego zaangażowania i wyjątkowej aktywności.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękujemy za przeczytanie tego artykułu.

Pomóż nam w rzetelnym informowaniu mieszkańców Kalisza i regionu. Wspieraj niezależne dziennikarstwo.

Naszą misją jest dostarczanie kaliszanom wszelkich informacji dotyczących życia społecznego, polityki, sportu i kultury. W dobie fake newsów oraz mediów zależnych od barw politycznych, dostarczamy informacje obiektywne, niezależne i rzetelne. Słuchamy głosu każdej strony, każdego środowiska, każdego mieszkańca. Wspieramy tych, którzy potrzebują pomocy i działają charytatywnie. Popieramy wszelkie akcje społeczne, relacjonujemy protesty, reprezentujemy interesy mieszkańców. Promujemy przedsiębiorców i firmy lokalne.

Jako medium internetowe stawiamy na szybkość i jakość przekazywania informacji. Podajemy tylko sprawdzone i potwierdzone wiadomości - weryfikowane u źródła. Nie szukamy tanich sensacji.

Od 2007 roku bezpłatnie udostępniamy Wam nasz portal. Jako jedyny portal lokalny umożliwiamy Wam samodzielne dodawanie własnych, niekomercyjnych artykułów. Jako jedyny portal lokalny oddajemy do Waszej dyspozycji archiwum artykułów z ostatnich 12 lat - jest ich prawie 40 tysięcy! Dostęp do wszystkich treści zawsze był, jest i będzie darmowy. Nie stoją za nami korporacje ani organizacje. Funkcjonujemy dzięki reklamodawcom i dzięki Wam - czytelnikom portalu Calisia.pl.

Na świecie coraz więcej tytułów wprowadza opłaty lub zachęca do dobrowolnego wspierania ( theguardian.com, Wikipedia ). W dobie koronawirusa, kiedy również i reklamodawcy przechodzą przez „turbulencje”, zachęcamy Was do dobrowolnego wsparcia Calisia.pl poprzez kliknięcie poniżej i wybranie jednej z opcji wsparcia (czyli dobrowolna wpłata). Nawet niewielka miesięczna kwota pomoże nam w rozwijaniu Calisia.pl. Wpłaty obsługuje bezpieczny i sprawdzony system PayPal. Z góry dziękujemy!

Przeglądaj zasoby Calisia.pl

TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ