Polityka

Partia Razem ponownie piętnuje koryciarstwo w Kaliszu i regionie. Przyjechali Adrian Zandberg i Aleksandra Owca

2026-04-10 16:00:00 BK

Działacze Partii Razem pojawili się w piątek u zbiegu ulic Lipowej i Górnośląskiej pod banerem informującym o koryciarstwie w Kaliszu i możliwości wyleczenia tej choroby trwającej samorządy w regionie. 10 kwietnia zagościli również liderzy ugrupowania Adrian Zandberg i Aleksandra Owca.

fot. Błażej Krawczyk
fot. Błażej Krawczyk

- Spotykam się dzisiaj ponownie, ponieważ dostaliśmy już odzew po pierwszej konferencji prasowej w tamtym tygodniu od osób nie tylko z Kalisza, ale z całej Polski dotyczący tematu korytciarstwa. Dostaliśmy dużo informacji, że u nich też takie rzeczy się dzieją, że przypadki, które mamy w Kaliszu, to nie są pojedyncze przypadki, to jest w zasadzie cały system, który dzieje się w państwie - mówił Bartosz Kornacki, członek Zarządu Koła Partii Razem. - Uważamy, że musimy ten temat cały czas pokazywać społeczeństwu.  Dostaliśmy już mandat od tego, ponieważ zbieraliśmy pieniądze na kolejny billboard, więc wkrótce pojawi się następny w Wielkopolsce. Tak więc wszyscy koryciarze w Wielkopolsce i w całej Polsce muszą się obawiać, bo jutro billboard może pojawić się o nich.

"Koryciarstwo trawi Kalisz" – billboardy z takim hasłem pojawiły się na skrzyżowaniach ulic Legionów i Lipowej, Alei Wojska Polskiego i Poznańskiej oraz przy Alei Wojska Polskiego 126. Działacze Partii Razem zarzucają lokalnym politykom Koalicji Obywatelskiej nepotyzm, kumoterstwo oraz wykorzystywanie instytucji publicznych do obsadzania stanowisk swoimi współpracownikami.

- My nie chcemy tylko i wyłącznie mówić i pokazywać palcem, my chcemy realnych działań i chcemy, żeby ludzie, którzy dokonują rzeczy, o których mówimy na naszych billboardach ponosili konsekwencje swoich działań. Mówimy tutaj m.in. o radnym panu Radosławie Kołacińskim, który zrezygnował z funkcji zarządu w kaliskich strukturach Koalicji Obywatelskiej, ale nadal nie przychodzi na sesje Rady Miasta i nadal nie zrezygnował z mandatu radnego. Dlatego przygotowałem dla niego rezygnację, którą może podpisać i złożyć do przewodniczącego Rady Miasta w Kaliszu - mówił Adam Jura-Czarnecki z zarządu Okręgu Wielkopolskiego. - Robimy to przede wszystkim po to, bo chcemy powiedzieć wszystkim politykom, nie tylko w PiS-ie czy w Koalicji Obywatelskiej, ale wszystkim politykom, którzy uważają, że są w stanie w takim mieście jak Kalisz po prostu schować swoje występki. My jesteśmy tutaj po to, żeby każdy niezależnie czy w Kaliszu, ale czy w Lesznie, w Ostrowie, czy w Krotoszynie dowiedział się o tym, jak wygląda ich koryciarstwo, w jaki sposób swoimi kontaktami i swoimi zabezpieczeniami między kolegami sięgają po publiczne środki i chcielibyśmy, żeby nikt u nas po prostu nie zapomniał im tego i żeby to było po prostu publiczne, jawne.

- To niestety nie jest sprawa lokalna w Kaliszu, to jest proceder, który ma miejsce w całej Polsce. We wszystkich samorządach ludzie zamiast służyć swoim lokalnym wspólnotom, zamiast służyć współobywatelkom, obywatelom miast czy miejscowości, którzy wybrali ich do pełnienia mandatu, zamiast tego wykorzystują publiczny majątek, majątek samorządu jako po prostu swoje koryto. Obsadzają w spółkach miejskich swoich kolegów partyjnych, swoich działaczy. Obsadzają ich jako doradców, jako prezesów, do rad nadzorczych. Jeżeli nie w swoich samorządach, to w samorządach, które są tuż obok. To dłużej nie może trwać i musimy sobie to powiedzieć bardzo otwarcie - mówiła Aleksandra Owca, przewodnicząca Partii Razem. - W Polsce jest siła polityczna, która się na to nie zgadza. Politycy nie są po to, żeby się napchać przy korycie za nasze wspólne pieniądze. Są po to, żeby zażądać majątkiem publicznym, żeby rządzić w taki sposób, żeby nam wszystkim żyło się lepiej.

Przewodnicząca ugrupowania przedstawiła pomysły na rozwiązanie tej sytuacji.

- Po pierwsze, nie ma żadnego powodu, żeby spółki samorządowe, na przykład spółki miejskie miały podwójny nadzór. W tym momencie mamy rady nadzorcze i mamy nadzór właścicielski. Rady nadzorcze, które służą w tym momencie wyłącznie do tego, żeby być tak naprawdę miejscem na wyciąganie pieniędzy przez partyjnych kolegów tej czy jednej opcji politycznej, powinny zostać po prostu zlikwidowane. Ten nadzór właścicielski organów założycielskich w zupełności wystarczy do tego, żeby kierować dobrze spółkami miejskimi czy samorządowymi. Powinien zostać wprowadzony natychmiast zakaz zajmowania przez samorządowców funkcji, stanowisk we wszystkich jednostkach, które są zarządzane, które są nadzorowane przez miasta i gminy. Nie ma żadnego powodu, żeby ludzie, którzy mają pełnić mandaty, na przykład mandaty radnych miejskich, równocześnie dostawali intratne posadki czy to w radach nadzorczych, w instytucjach miejskich, w instytucjach kultury, w szpitalach miejskich, tylko i wyłącznie dlatego, że mają taką, a nie inną legitymację partyjną. 

- Ta historia, kiedy polityczni nominaci z jednej strony sami przyznają sobie sute premie, a nie wiadomo za co, a z drugiej strony nie wypłacają na czas, pensji pracownikom, to jest, moim zdaniem, jak w soczewce pokazana patologia zarządzania majątkiem społecznym, majątkiem publicznym w Polsce - mówił lider Partii Razem Adrian Zandberg. - My też byśmy się w Polsce przyzwyczaili do tego, że każda ekipa, która przychodzi, traktuje własność publiczną tak, jakby należała do nich. Jakby to była stonka, która po prostu przylatuje i obsiada to, co publiczne i traktuje to jako metodę do wypłacania wynagrodzeń za działalność polityczną swoim koleżankom i kolegom z partii. Proszę Państwa, to trzeba powiedzieć jasno, to jest system, który jest patologiczny i który niszczy też polską demokrację. Bo jaka jest realna kontrola radnych nad władzami miasta, jeżeli ci radni zależą finansowo i życiowo od władz miasta, od prezydenta miasta. To jest mechanizm politycznej korupcji, który powoduje, że te rady miejskie, realnie w bardzo wielu miejscach w Polsce, wcale lokalnej władzy nie kontrolują. Ten patologiczny mechanizm jest nam sprzedawany, że tak było, tak jest i tak musi być, ale to nie jest prawda.

Lokalni działacze Razem przygotowali fikcyjną rezygnację Radosława Kołacińskiego z funkcji radnego Rady Miasta Kalisza.

Otwarte spotkanie z Adrianem Zandbergiem i Aleksandrą Owcą odbędzie się w Kaliszu. Już w piątek 10 kwietnia o godzinie 19:00 w Akademii Tańca przy pl. Świętego Józefa 12 Zandberg i Owca opowiedzą o TurboPolsce — planie przełomowych inwestycji w polski przemysł, energetykę i nowoczesne technologie. 

Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł,

wrzuć nam coś do kapelusza :)

Wesprzyj jednorazowo

Wdzięczny Zespół Calisia.pl

Przeglądaj artykuły z 16 lat istnienia portalu Calisia.pl - od 2007 roku do dziś !

Opinie użytkowników:

Te artykuły mogą cię zainteresować