Nie przepracowałem w życiu ani godziny

2013-12-17 03:56:00 Jacek Magnuszewski

Rozmawiamy z kapitanem Piotrem Lewandowskim ze Szkoły Żeglarstwa Morka, od kilku miesięcy armatora legendarnego jachtu Kalisia.

Niedawno kupiliście zniszczony jacht Kalisia i chcecie go odnowić. Opowiedz coś o tym:

Przygodę z żeglarstwem zacząłem dwadzieścia lat temu. Już wtedy można było usłyszeć opowieści starszych kolegów o rejsach na Kalisii. Jedni chwalili te rejsy, drudzy je ganili, ale nigdy nie widziałem na oczy samego jachtu. Jednak już wtedy, kilkanaście lat temu jacht Kalisia był legendą kaliskiego środowiska żeglarskiego.
Poprzedni armator niestety nie miał wiedzy na temat konserwacji jachtów, zmiany które wprowadził nie były zbyt profesjonalne, ale czuło się w nim pasję – przed laty poznałem go osobiście. Po przeprowadzonym remoncie jacht miał być zwodowany. Niestety podczas tej operacji, przewrócił się dźwig, dziurawiąc burtę. Od tego czasu o jachcie ucichło. Pewnie po prostu gdzieś niszczał. W tym roku zadzwonil do mnie mój wspólnik Bartek, że na Allegro jest do kupienia jacht Kalisia. Bartek opowiedziął mi mnóstwo szczegółów technicznych. Mówił z niesamowitą pasją. Szybko podjeliśmy decyzję : kupujemy. Jacht kosztował symboliczną kwotę 5 000 zł ( przeciętna cena używanego, ale na chodzie morskiego jachtu to ok 150 000 zł ). Cena była bardzo atrakcyjna, ale w jacht trzeba – zwłasza drewniany jak Kalisia – włożyc wielką kwote, aby przywrócić go do stanu używalności.

Dacie radę odnowić Kalisię?

Tak się składa że mamy w najbliższym otoczeniu ojca Bartka, Pawła Czarcińskiego, który jest szkutnikiem. Jego kolega, Jurek Nowak również jest szkutnikiem. W dodatku obaj znają ten jacht, bo na nim pływali. Czyli mamy ekipę, która łaczy w sobie fachowość i znajomość samego jachtu. W drewnianych jachtach dobry szkutnik to 90% sukcesu. Więc jesteśmy pełni optymizmu.

W takim razie kiedy wasz nowy nabytek zacznie dla was zarabiać?

Nigdy. To nie jest jacht na którym będę mógł organizować szkolenia. To bardzo szybka konstrukcja – do dzisiaj jachty typu Taurus ( a to właśnie jest Kalisia), ścigają się z sukcesami w Polsce. On się nie nadaje do szkoleń – szkoli się na jachtach popularnych. To jak gdyby prowadzić naukę jazdy po mieście autem sportowym Porsche. To się po prostu nie nadaje. Jacht ma dla nas wartość sentymentalną – i ja i Bartek jesteśmy Kaliszanami, działamy tutaj, tu jest nasza siedziba i na pewno będziemy robić rejsy dla pasjonatów, ale to raczej po to żeby mieć na bieżące remonty i utrzymanie. Natomiast to co w jacht włożymy najprawdopodobniej niegdy się nie zwróci „w pieniądzach”. Za to zwróci się w satysfakcji. Kiedyś pół żartem powiedzieliśmy sobie, że zrobimy z Kalisza żeglarską stolicę Polski. Oczywiście Kalisz nie ma dostępu do dużej wody, ale przecież nie chodzi o to żeby złapać króliczka tylko go gonić.

Cieszę się ze dzieją się w mieście różne rzeczy, jak nowa przystań na Prośnie. Ktoś skomentował, że po co prowincjonalnemu miastu przystań. Otóż właśnie po to żeby nie było prowincjonalne.

Prowadzę moje działania również po to, żeby miasto żyło. Jeśli więcej ludzi będzie działać – miasto będzie na dobrej drodze do rozwoju.

Chcemy, żeby jacht był rozpoznawalny wszędzie gdzie się pojawi, jako pływający symbol Kalisza. Chcielibyśmy by jednoczył środowisko żeglarskie. Nasza szkoła jest jedną z najlepszych w Polsce, mimo że nie mamy dostepu do dużej wody. W Kaliszu to środowisko jest naprawdę dobre. Jeden z naszych kolegów żeglował np.: w Arktyce, Bartek szykuje rejs dookoła świata. To wszystko kaliszanie.

Inne miasta tez mają swoje żeglarskie symbole. Gdańsk kupił Zaruskiego za grube pieniądze. W Holandii ludzie kupują ponad stuletnie drewniane jednostki i na nich pływają.

Klika słow o waszej szkole

Szkołę założyłem w 2003. Od 2012 prowadzę ją w spółce z Bartkiem. Przeszkoliliśmy kilka tysięcy żeglarzy. Byliśmy przez pewien czas, jeśli chodzi o szkolenia morskie, numerem 1 w Polsce. W motorówkach byliśmy numerem dwa. Ale cyfry i rankingi nie są tak do końca ważne . Nasza filozofia jest prosta: uczymy ludzi żeglować. A żeglowanie to wiedza i umiejętności. Egzamin na żeglarza jest tylko dodatkiem. Uzyskaniem papierka, który można pokazać urzędnikowi. Ale liczy się umiejętność praktyczna i zastosowanie wiedzy. Jako pierrwsi w Polse wprowadziliśmy multimedia i e-learning w nauczaniu żeglarstwa, co pozwala na efektywność szkoleń. Jako jedyni w Polsce, sami wydajemy podręczniki – staramy się robić to na najwyższym poziomie. Szkolimy nie tylko w Polsce ale i na wodach europejskich.

Ile Morka ma teraz jednostek pływających?

Prowadzimy szkolenia morskie – czarterujemy do nich łodzie, bo każdy chce uczyć się na czym innym. Więc oczywiście nie opłacałoby nam się mieć tylu jachtów: mamy własne łodzie na szkolenia na wodach śródlądowych. Mamy jeden jacht i jedną motorówkę. Pryzpominam przy okazji że główna nagroda , w konkursie na nazwę naszej żaglówki ( Andrut ) , nadal czeka na odbiór, rozumiem że pan Robert, zwycięzca, odbierze ją w sezonie letnim. Jeszcze w tym roku robimy próbne wodowanie jachtu na którym Bartek planuje samotny rejs Gdynia Gdynia.

Kiedy zobaczymy Kalisię na wodzie?

Szacujemy że koszt całkowity który poniesiemy to około 250 – 300 tys zł. Będziemy z jednej strony jak najmniej ingerować w konsrtukcję, z drugiej strony musimy dodać elektronikę, wymienić silnik i tak dalej.. To był jacht dla 8 osób – teraz maksymalnie widzę miejsca dla 5 – 6 osób. Zabudowa będzie drewniana bo to ma być jacht z duszą. Jeśli będziemy to robić sami – zajmie to może 10 lat. Mam parę pomysłów na to, żeby przyspieszyć remont. Rozważam sprzedaż gadżetów z jachtem – takie mikro cegiełki i inne pomysły. W każdym razie jest to długi proces.

Możliwe byłoby też znalezienie sponsora. Ale nawet jeśli miałbym całą sumę, to i tak pracy jest na 2 – 3 lata. Ale zrobimy to.

Na koniec chciałbym zacytować Edisona, wynalazcę żarówki: zapytano go kiedyś ile lat przepracował – Edison odpowiedział, że w życiu nie przepracował ani godziny – nam też udało się znaleźć prace która jest przyjemnością! Fajnie że przy okazji, niejako mimochodem, możemy zrobić coś nie tylko dla siebie.

Postęp prac można śledzić będzie albo na blogu:
www.kalisia.morka.pl
albo na profilu facebook Morki:
www.facebook.com/morka.sailing.school

OPINIE UŻYTKOWNIKÓW:

TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ