Polityka
Mateusz Morawiecki w Kaliszu. Krystian Kinastowski oficjalnie dołączył do Rozwoju Plus
Krystian Kinastowski został członkiem Stowarzyszenia Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Informację oficjalnie ogłoszono 13 sierpnia podczas konferencji prasowej w Kaliszu, na której były premier przedstawił także założenia programu demograficznego swojej nowej formacji. Prezydent Kalisza mówił o powodach swojej decyzji, współpracy z PiS-em w Radzie Miasta oraz ewentualnym starcie w przyszłych wyborach parlamentarnych. Nie wykluczył ubiegania się o mandat posła lub senatora, jeżeli otrzyma taką propozycję od Morawieckiego.
Mateusz Morawiecki przyjechał do Kalisza w towarzystwie parlamentarzystów związanych ze Stowarzyszeniem Rozwój Plus. W konferencji uczestniczyli Szymon Szynkowski vel Sęk, Mirosława Stachowiak-Różecka, Magdalena Kit-Krawczyk (Prezeska Zarządu Spółki Wodno-Ściekowej „Prosna” w Kaliszu), Ryszard Bartosik oraz prezydent Kalisza Krystian Kinastowski.
Były premier oficjalnie potwierdził, że Kinastowski został członkiem jego stowarzyszenia. – Pan prezydent jest członkiem Stowarzyszenia Rozwój Plus. Mamy bardzo, że tak powiem, dynamicznie działającą ekipę w całej Polsce. Wszystkim się bardzo nisko kłaniam i dziękuję. Chcemy budować taką w dużym stopniu trochę ponadpartyjną płaszczyznę działania – powiedział Morawiecki.
Krystian Kinastowski wyjaśniał, że dołączenie do Rozwoju Plus jest konsekwencją jego dotychczasowych kontaktów z byłym premierem i pozytywnej oceny polityki prowadzonej przez jego rząd wobec samorządów. Zadeklarował, że chce wnieść do stowarzyszenia swoje doświadczenie zdobyte podczas kierowania Kaliszem. – Dla mnie zawsze najważniejsza była praca na rzecz tutejszej społeczności lokalnej w Kaliszu. To jest coś, co koncentrowało moją uwagę przez ostatnich osiem lat. Podczas pełnienia obowiązków, ale również podczas wielu takich spotkań mniej formalnych, miałem okazję poznać pana premiera Mateusza Morawieckiego jako osobę niesamowicie pracowitą, niesamowicie skoncentrowaną na sprawach państwowych, zaangażowaną w kwestie gospodarcze, ale również kwestie samorządu terytorialnego. W momencie, kiedy pojawiła się okazja, żeby panu premierowi Morawieckiemu pomóc w ramach stowarzyszenia, to bez wahania zdecydowałem się, żeby do tego stowarzyszenia przystąpić. Liczę na to, że pan premier wykorzysta moje doświadczenie samorządowe, bo samorząd to jest trochę taka mała ojczyzna dla nas wszystkich – mówił.
Kinastowski zapowiedział również, że do Rozwoju Plus mogą dołączyć kolejni samorządowcy. – Już widzę w tej chwili, ile osób z otoczenia samorządu garnie się do stowarzyszenia. Jestem przekonany, że to jest bardzo dobry, perspektywiczny projekt, który nie skupia się na tym sporze politycznym obecnym tutaj w Kaliszu i w Polsce, który dzieli Polaków, natomiast koncentruje się właśnie na tym, by stawiać diagnozy i proponować rozwiązania, które są dobre dla przyszłości kraju. Polacy często to, w jakim kraju żyją, odbierają poprzez swoje doświadczenia, które mają w swoich lokalnych ojczyznach, czyli w takim Kaliszu, Sieradzu czy Ostrowie. Polska jest sumą tych lokalnych społeczności i bardzo ważne, żeby głos tych średnich, małych i najmniejszych miast był również słyszany na szczeblu centralnym – mówił Kinastowski.

Poseł lub senator? Kinastowski nie wyklucza startu w wyborach parlamentarnych
Zapytany, czy przystąpienie do Rozwoju Plus może oznaczać jego start w przyszłych wyborach do Sejmu lub Senatu, Kinastowski przekonywał, że nie otrzymał jeszcze takiej propozycji i obecnie koncentruje się na pracy w Kaliszu. Jednocześnie nie wykluczył przyjęcia oferty Morawieckiego, jeśli taka zostanie mu złożona.
– Nie ma żadnych rozmów jeszcze prowadzonych. My koncentrujemy się na bieżącej pracy. Jest wiele inwestycji, które prowadzimy, które musimy jeszcze przygotować. Jest wielki projekt Filharmonii Kaliskiej, który chcemy przygotować i dopiąć. Gdybym nie musiał, naprawdę chętnie zostałbym na trzecią kadencję, natomiast wiemy, że jest to niemożliwe. Nie podjąłem jeszcze żadnej decyzji, nie było żadnych propozycji. Natomiast jeżeli taka propozycja padnie ze strony pana premiera, to na pewno ją bardzo poważnie rozważę – zadeklarował.
Koalicja z PiS w Kaliszu pozostaje
Prezydent został również zapytany, czy po przystąpieniu do formacji powstałej w wyniku rozłamu w PiS zamierza nadal współpracować z radnymi tej partii w Kaliszu. Kinastowski zapewnił, że lokalna koalicja będzie kontynuowana. – Ja zawsze uważałem, że polityka nie powinna wkraczać do Rady Miasta. Rada Miasta nie jest od tego, żeby ten spór polityczny się przenosił, ale żebyśmy wspólnie rozwiązywali problemy naszych mieszkańców. Przez osiem lat to się doskonale udawało. Jestem przekonany, że tak będzie do końca mojej kadencji – stwierdził.
Morawiecki chwali Kinastowskiego
Mateusz Morawiecki przekonywał, że zamierza korzystać z wiedzy i doświadczenia prezydenta Kalisza. Szczególnie podkreślał jego znajomość problemów samorządów i miast tracących mieszkańców.
– Będę na pewno bardzo często sięgał do ogromnej wiedzy pana prezydenta w zakresie działań dla samorządów, ale także w jaki sposób poprawić byt i poprawić komfort życia mieszkańców miast dużych, ale takich, które też ulegają depopulacji, też mają swoje problemy. Już korzystam z rad pana prezydenta. Współpraca z nim to jest naprawdę wielka, wielka przyjemność, ale także wyzwanie, bo pan prezydent ma mnóstwo ciekawych pomysłów, jest zawsze bardzo konkretny – mówił były premier.

Karolina Pawliczak: Kaliszanie mają prawo czuć się oszukani
Zdaniem Karoliny Pawliczak, posłanki Koalicji Obywatelskiej, przystąpienie do Rozwoju Plus pokazuje, że wcześniejsze deklaracje Kinastowskiego o apolityczności nie odpowiadały jego rzeczywistym ambicjom. – Pan Kinastowski od dłuższego już czasu szuka swojej politycznej ścieżki. Pamiętamy, jak kiedyś wspierał Kukiza, potem było „uwielbienie” Nawrockiego. W Kaliszu ma koalicję min. z Konfederacją a teraz „przytula” się do Morawieckiego. Pozostaje zadać pytanie, po co były te kłamstwa o jego rzekomej apolityczności? Myślę, że Kaliszanie, którzy oddali na niego głos mają prawo czuć się oszukani.
Barbarę Oliwiecką, posłankę Centrum (wcześniej Polska 2050), niepokoi przede wszystkim możliwość współpracy nowego ugrupowania Morawieckiego z Grzegorzem Braunem. Zwraca także uwagę na konsekwencje, jakie polityczne plany prezydenta Kalisza mogą mieć dla mieszkańców miasta. – Polityczne ambicje Krystiana Kinastowskiego nikogo nie zaskakują. Wybór środowiska politycznego też nie, bo Krystian Kinastowski nigdy nie krył prawicowych poglądów. Krystian Kinastowski szukał swojego miejsca w krajowej polityce, związując się z Bezpartyjnymi, współpracując ze środowiskiem prezydenta itp. Rozwój+ to nowy kierunek, ale należy mieć świadomość, że Mateusz Morawiecki nie jest żadną świeżością na scenie politycznej. Śledziłam rozłam w PiS-ie i powstawanie tego ruchu i, powiem szczerze, jestem mocno zdziwiona i zaniepokojona. W żadnym z wywiadów Mateusz Morawiecki, pytany wprost, nie wykluczył koalicji z Grzegorzem Braunem. Nigdzie też nie podał, że powodem jego odejścia z PiS-u jest radykalizacja tej partii i skręcanie w kierunku Konfederacji. To jest niepokojące. Osobiście do rządów Mateusza Morawieckiego mam krytyczny stosunek. Nie jest to dla mnie wiarygodny polityk. Na krajowej scenie politycznej robi się ciekawie. Jednak dla Kaliszan i Kaliszanek najważniejsze jest pytanie: czy czekają nas przedterminowe wybory prezydenta? Tak się stanie, gdy Krystian Kinastowski wystartuje z list do Sejmu lub Senatu i zdobędzie mandat.
- Komentarz nie będzie żadnym zaskoczeniem, dlatego że nasuwa się jedno tradycyjne polskie przysłowie "tonący brzytwy się chwyta". Pan prezydentoczywiście apolityczny i bezpartyjny. Zobaczymy, co będzie po 15 października, kiedy stowarzyszenie pana Morawieckiego zamieni się w partię polityczną. A to, że pan prezydent jest związany ze środowiskiem prawicowym, no nie jest żadnym zaskoczeniem, nie jest żadną nowością. My o tym już mówiliśmy od poprzedniej kadencji. Pytanie, jak ocenią to dalej wyborcy, jak ocenią to mieszkańcy? Czy czują się tą decyzją usatysfakcjonowani? Czy czują się zawiedzeni? Dla nas nie jest to żadne zaskoczenie. My po prostu wiedzieliśmy, że tak jest, że pan prezydent takie poglądy reprezentuje i oczywiście miał prawo podejmować takie decyzje, my nie będziemy tego oceniać. Tak jak powiedziałam, ocenią to na pewno wyborcy. Ale jest to swego rodzaju kuriozum, przynajmniej dla nas, że osoba, która wzbrania się od tego, że jest w jakiś tam sposób przyklejona do partii politycznej, wchodzi w koalicję z PiS-em. Zresztą już drugi raz w tej kadencji cały czas słyszeliśmy i komunikacja była jasna, że to jest dla dobra miasta, że to nie ma nic wspólnego z polityką. No to właśnie widzimy, jak to nie ma nic wspólnego z polityką - komentuje Przewodnicząca Klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej Magdalena Sekura-Nowicka.
Głównym tematem konferencji w Kaliszu był program demograficzny Rozwoju Plus. Morawiecki przedstawił dwa najważniejsze rozwiązania: emerytalną składkę rodzinną oraz pensję rodzicielską.
Pierwszy pomysł zakłada, że część składki emerytalnej pracującego dziecka byłaby kierowana na konto emerytalne jego rodzica. – Chcemy utrzymać i wzmocnić solidarność międzypokoleniową. Ma ona polegać na tym, żeby część składki emerytalnej płaconej przez każdego pracującego, ta część, która dzisiaj i tak trafia do ZUS-u, była przeznaczona na rzecz emerytury mamy, rodzica, rodziców, po to, żeby tę więź bardzo mocno uwypuklić, pokazać, że naprawdę ze wszech miar, nie tylko ze względu na miłość rodzicielską, warto mieć dzieci, że jest to ważne ze względu na trwałość narodu polskiego – przekonywał Morawiecki.
Drugim elementem ma być oskładkowana pensja rodzicielska wypłacana rodzicowi dziecka do ukończenia przez nie trzeciego roku życia. – Po bardzo wielu badaniach, analizach, raportach, ekspertyzach doszliśmy do wniosku, korzystając także z doświadczeń krajów nas otaczających, że bardzo skutecznym instrumentem pronatalnym, proludnościowym jest wsparcie rodziców na pierwszym etapie po urodzeniu dziecka, do trzeciego roku życia dziecka. I stąd jest pomysł pensji rodzicielskiej – mówił były premier.
Szymon Szynkowski vel Sęk sprecyzował, że proponowane świadczenie miałoby wynosić 3600 zł netto. W okresie pierwszych trzech lat życia dziecka zastąpiłoby część obecnie wypłacanych świadczeń, m.in. 800 plus, Aktywnego Rodzica i tzw. kosiniakowego. – W każdym wariancie to, co proponujemy, jest finansowo korzystniejsze dla rodzica. To ma być pensja oskładkowana, to ma być pensja, która sprawia, że kobieta nie wypada z rynku pracy. Mało tego, po okresie opieki nad dzieckiem może wrócić do pracy i łączyć pracę i normalną pensję, czy to w pełnym wymiarze, czy w częściowym wymiarze, właśnie z tą pensją rodzicielską – mówił poseł.

Morawiecki twierdzi, że realizacja programu nie będzie wymagała podnoszenia podatków. – Mamy to bardzo dokładnie policzone. Po wyeliminowaniu części dzisiaj już udzielanych dodatków, dystrybuowanych różnych ulg, rabatów, dodatków, nie jest to taki koszt, którego nie można pokryć bez podnoszenia podatków. Mamy to policzone już dzisiaj w naszych planach uszczelnienia VAT, CIT, akcyzy i PIT, tych czterech głównych danin. Wiemy, skąd wziąć 40 do 50 miliardów złotych. Ten program jest dużo, dużo tańszy – mówił.
Morawiecki dopuszcza współpracę z Mentzenem
Zapytany również o możliwość współpracy ze Sławomirem Mentzenem, który krytycznie odniósł się wcześniej do kosztów propozycji socjalnych Rozwoju Plus, Morawiecki stwierdził, że nadal widzi przestrzeń do współpracy.
– Jak najbardziej widzę taką współpracę, a to dlatego, że wystarczy podsumować, w jaki sposób tę nawę finansową, budżetową prowadziliśmy i już myślę, że pan przewodniczący Mentzen, będzie na pewno uspokojony i z lepszym nastawieniem do współpracy ewentualnie z nami. Ja podzielam tę troskę pana przewodniczącego dotyczącą stabilnych finansów, budżetu, który powinien się dużo lepiej spinać, nadzoru nad wydatkami, cięć w administracji. Ja myślę, że tutaj będziemy bliskimi sojusznikami, niezależnie od tego, gdzie nas wybory zaprowadzą, bo to przecież nie mi o tym decydować, tylko Polakom – dodał.

Skąd wzięło się Rozwój Plus?
Warto przypomnieć, że Stowarzyszenie Rozwój Plus powstało w kwietniu 2026 roku jako polityczne zaplecze Mateusza Morawieckiego. W maju zostało wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego. Były premier przedstawiał inicjatywę jako ponadpartyjną przestrzeń skupiającą parlamentarzystów, samorządowców, przedsiębiorców, ekspertów i społeczników. Oficjalnie jej celem miała być debata o rozwoju gospodarczym, bezpieczeństwie i przyszłości Polski. W rzeczywistości od początku było jasne, że stowarzyszenie stanowi próbę zbudowania przez Morawieckiego własnego, niezależnego zaplecza politycznego.
Po utracie władzy przez PiS nasiliła się rywalizacja o wpływy i przyszłe przywództwo na prawicy. Rozwój Plus wyrósł z narastającego konfliktu między dwiema najważniejszymi frakcjami wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Najbliższe otoczenie Mateusza Morawieckiego media określały mianem „harcerzy”. Nazwa nawiązywała do harcerskiej przeszłości części jego współpracowników. Byli to głównie politycy i urzędnicy związani z Morawieckim jeszcze z czasów jego pracy w banku BZ WBK lub późniejszego kierowania rządem.
Po przeciwnej stronie znaleźli się tzw. „maślarze” – środowisko skupione wokół Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Patryka Jakiego i Tobiasza Bocheńskiego. Nazwa frakcji wzięła się z nagłośnionej przez Bocheńskiego sprawy niemieckiego masła podawanego na pokładzie samolotu PLL LOT. „Maślarze” opowiadali się za bardziej konserwatywnym i wyrazistym kursem partii, podczas gdy ludzie Morawieckiego chcieli przesunąć PiS bliżej politycznego centrum i mocniej akcentować gospodarkę.
Spór nie dotyczył jednak wyłącznie programu. Była to również walka o wpływy, miejsca na przyszłych listach wyborczych i o sukcesję po Jarosławie Kaczyńskim. Morawiecki pozostawał jednym z potencjalnych kandydatów do przejęcia przywództwa na prawicy, a jego przeciwnicy obawiali się, że buduje własną strukturę wewnątrz PiS. Stowarzyszenie Rozwój Plus stało się formalnym zapleczem „harcerzy”, a następnie podstawą do utworzenia osobnego klubu parlamentarnego i zapowiedzi powołania nowej partii.
Morawiecki próbował przedstawiać swoją inicjatywę jako nowocześniejszą, bardziej gospodarczą i otwartą część prawicy, która ma odzyskać wyborców młodszych, przedsiębiorców i mieszkańców większych miast. Dla kierownictwa PiS powołanie odrębnych struktur oznaczało jednak budowanie partii wewnątrz partii. 15 lipca władze PiS zakazały swoim członkom działalności w stowarzyszeniach o charakterze politycznym, które nie otrzymały zgody kierownictwa. Politycy dostali siedem dni na wystąpienie z takich organizacji i złożenie stosownych oświadczeń. Jacek Sasin rozwiązał swoje stowarzyszenie Po Pierwsze Polska, natomiast Morawiecki odmówił likwidacji Rozwoju Plus. Jarosław Kaczyński uznał, że osoby, które nie podporządkowały się uchwale, faktycznie zrezygnowały z członkostwa w PiS. Ludzie Morawieckiego przekonywali z kolei, że nie chcieli rozłamu, lecz zostali wypchnięci z partii przez jej wewnętrznych przeciwników.
29 lipca konflikt doprowadził do powstania osobnego klubu parlamentarnego Rozwój Plus, liczącego w chwili utworzenia 40 posłów i jednego senatora. Morawiecki zapowiedział następnie, że do 15 października środowisko powoła własną partię polityczną.
Nowe otwarcie ze starymi obciążeniami
Rozwój Plus jest przedstawiany jako „nowe otwarcie”, ale jego lider pozostaje jednym z najważniejszych autorów polityki prowadzonej przez PiS w latach 2015–2023. Mateusz Morawiecki był wicepremierem i ministrem rozwoju, a od grudnia 2017 do grudnia 2023 roku premierem. Nie jest więc politykiem wchodzącym na scenę bez wcześniejszego dorobku i odpowiedzialności. Jego rządy przypadły na czas najpoważniejszego sporu Polski z instytucjami Unii Europejskiej o praworządność, niezależność sądów i sposób funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Morawiecki próbuje prezentować się jako polityk bardziej umiarkowany od części PiS, ale jako szef rządu realizował i bronił decyzji obozu Jarosława Kaczyńskiego. Spór zakończył się m.in. zamrożeniem na długi czas środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Jednym z najważniejszych obciążeń politycznych Morawieckiego pozostaje zaostrzenie prawa aborcyjnego. W październiku 2020 roku Trybunał Konstytucyjny, którego skład został wcześniej ukształtowany przez rządzący obóz, usunął możliwość legalnego przerwania ciąży z powodu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Wyrok został wydany na wniosek posłów PiS i wywołał największą od lat falę protestów społecznych. Morawiecki był wówczas premierem. Nie próbował zatrzymać politycznych skutków orzeczenia. Apelował do protestujących o pozostanie w domach z powodu pandemii i zapewniał, że „kobiety nie mogą być zmuszane do heroizmu”, ponieważ nadal obowiązuje przesłanka zagrożenia ich życia lub zdrowia. W praktyce orzeczenie doprowadziło do niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce i pogłębiło obawy lekarzy przed podejmowaniem decyzji o zakończeniu niebezpiecznej ciąży.
Tym większe kontrowersje wywołało opublikowane przez Morawieckiego w lipcu 2026 roku zdjęcie w koszulce z napisem „Wspieramy kobiety”. Premier otrzymał ją podczas spotkania z organizacją „Kobiety Wspierają Kobiety”; zapowiedział, że będzie ją nosił z dumą. Politycy opozycji przypomnieli mu wówczas nie tylko zaostrzenie prawa aborcyjnego, ale również działania policji wobec uczestniczek protestów organizowanych w okresie jego rządów. Barbara Nowacka pytała wprost, czy Morawiecki sądzi, że kobiety zapomniały o użyciu wobec protestujących gazu i pałek.
Najpoważniejsza formalnie sprawa dotycząca byłego premiera wiąże się z przygotowaniami do wyborów korespondencyjnych w czasie pandemii w 2020 roku. Morawiecki wydał Poczcie Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych decyzje nakazujące rozpoczęcie przygotowań do głosowania, mimo że ustawa tworząca podstawę prawną takich działań nie weszła jeszcze w życie. Zaplanowane na 10 maja wybory ostatecznie się nie odbyły, a przygotowania kosztowały około 70 mln zł.
Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że decyzja premiera została wydana z rażącym naruszeniem prawa – bez odpowiedniej podstawy prawnej i z naruszeniem konstytucji. W 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne, dzięki czemu orzeczenie stało się prawomocne. W lutym 2025 roku prokuratura przedstawiła Morawieckiemu zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Były premier nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień do czasu zapoznania się z aktami. Utrzymuje, że działał w interesie państwa, a postępowanie ma podłoże polityczne. Morawiecki ma w tej sprawie formalny status podejrzanego.
Okres rządów Morawieckiego pozostawił również pytania dotyczące sposobu wydawania publicznych pieniędzy podczas pandemii. Śledczy badali m.in. zakupy środków ochrony osobistej, które miały nie spełniać wymaganych norm, a także rolę najważniejszych urzędników państwowych w zlecaniu transakcji z pominięciem standardowych procedur.
Osobnym obciążeniem politycznym jest afera w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, podlegającej w czasie rządów PiS bezpośrednio premierowi. Postępowanie dotyczy podejrzeń ustawiania zamówień i wyprowadzania publicznych pieniędzy poprzez kontrakty zawierane z wybranymi przedsiębiorcami. Media informowały, że prokuratura analizuje rolę Morawieckiego i decyzje podejmowane przez jego kancelarię. Na obecnym etapie odpowiedzialność Morawieckiego za działalność RARS ma przede wszystkim charakter polityczny i nadzorczy.
Morawiecki buduje obecnie wizerunek polityka pragmatycznego, gospodarczego i bardziej umiarkowanego niż dotychczasowe kierownictwo PiS. Rozwój Plus przedstawia jako świeżą propozycję dla osób zmęczonych partyjnymi konfliktami. Problem polega na tym, że lider stowarzyszenia nie był szeregowym uczestnikiem poprzedniego obozu władzy. Przez sześć lat kierował rządem i firmował jego najważniejsze decyzje.
Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł,
wrzuć nam coś do kapelusza :)
Wdzięczny Zespół Calisia.pl