Biznes

Magazynowanie baterii litowo-jonowych: branża logistyczna wciąż ignoruje realne ryzyko. Ekspert ostrzega!

2026-01-20 07:30:00 reklama@calisia.pl

Baterie litowo-jonowe są dziś obecne praktycznie w każdym segmencie rynku - od telefonów, laptopów i powerbanków, przez elektronarzędzia, po hulajnogi czy rowery elektryczne. Jednocześnie coraz częściej trafiają do magazynów operatorów 3PL i centrów dystrybucyjnych. Problem polega na tym, że branża logistyczna wciąż traktuje je jak zwykły towar.

ADECON
ADECON

Zdaniem Wojciecha Wiśniewskiego, Business Development Director i Dangerous Goods Safety Advisor w ADECON, to poważny błąd, który może zakończyć się katastrofalnymi konsekwencjami operacyjnymi i finansowymi.

„Największym nieporozumieniem jest założenie, że baterie litowo-jonowe są towarem neutralnym. Nie są. To jest towar, który potrafi zainicjować pożar sam z siebie – bez czynnika zewnętrznego” - podkreśla ekspert.

Ryzyko, którego nie mają inne towary

Większość produktów magazynowych wymaga bodźca zapalnego: iskry, płomienia, tarcia albo wysokiej temperatury. W przypadku ogniw Li-Ion wystarczy defekt wewnętrzny lub uszkodzenie mechaniczne. To zjawisko określane jest jako thermal runaway - gwałtowne przejście reakcji do fazy niekontrolowanej.

„To jest coś, czego zwykły towar nie robi. Gazeta, paleta czy karton sam z siebie się nie zapala. Bateria litowo-jonowa - jak najbardziej tak.”

Kiedy już dojdzie do zapłonu, sytuacja eskaluje szybko. Pożar baterii jest trudny do ugaszenia, ponieważ energia generowana jest wewnątrz ogniwa, a nie na powierzchni. Dodatkowo rozżarzone ogniwa mogą dosłownie „wystrzeliwać” z urządzeń, zapalając otoczenie.

„Tego nie gasi się gaśnicą. Ten pożar trzeba przeczekać, kontrolować i izolować. A w magazynie bez separacji i systemów to oznacza rozprzestrzenianie na kolejne palety.”

Branża wciąż udaje, że "to nie są materiały niebezpieczne"

Według eksperta problem ma dwa źródła:

1. Brak świadomości co jest właściwie magazynowane

Operatorzy magazynowi coraz częściej przyjmują towary zawierające baterie: hulajnogi, elektronarzędzia, sprzęt AGD, urządzenia przemysłowe czy rowery elektryczne - ale często nawet nie wiedzą, że obsługują Li-Ion.
Co istotne, baterie Li-Ion „wchodzą do magazynów tylnymi drzwiami” w formie całych urządzeń. To nie są tylko surowe ogniwa czy pakiety, ale przede wszystkim codzienna elektronika, m.in.:

  • telefony
  • laptopy
  • powerbanki
  • elektronarzędzia
  • rowery i hulajnogi elektryczne
  • moduły serwisowe
  • zestawy części przemysłowych

Brak świadomości miejscami wynika więc nie z ignorancji, tylko z samej natury rynku.

2. Błędne deklarowanie towaru

Tu pojawia się kolejna rosnąca patologia rynku:
„Coraz częściej widzę baterie deklarowane jako ‘spare parts’. To jest tragiczny pomysł. Po pierwsze dlatego, że nie oddaje to klasy ryzyka, po drugie – wprowadza w błąd operatora. Magazyn nie ma świadomości co przechowuje.”

Konsekwencje? Nie tylko pożar, ale też ubezpieczenia

Operatorzy liczą, że w razie incydentu „ubezpieczyciel zapłaci”. Tyle że przy Li-Ion to założenie bywa błędne. „Jeśli magazyn nie spełnia wymogów technicznych, ubezpieczyciel może się wycofać z wypłaty. Operator zostaje sam z roszczeniami i zniszczonym magazynem. To nie jest teoretyczne ryzyko - to się już zdarza.”

Pięć elementów, które powinien posiadać magazyn z Li-Ion

Według Wiśniewskiego standardem powinny być:

1. Systemy aktywne - wykrywanie anomalii
Termowizja, sensory, analityka. „Chodzi o wykrycie problemu zanim przejdzie w fazę pożaru.”

2. Systemy pasywne - ograniczanie rozprzestrzeniania
„To nie ma gasić. To ma kupić czas.”
Separacje, tryskacze, strefowanie, komory.

3. Realne wymogi ubezpieczeniowe
Polisa musi uwzględniać klasę ryzyka i certyfikaty obiektu.

4. Procedury awaryjne + przeszkolony personel
Nie tylko segregator, ale przećwiczone scenariusze.

5. Ciągły nadzór operacyjny
To nie jest magazyn, który można zostawić „na noc bez opieki”.

Czy rynek jest gotowy?

Krótka odpowiedź: nie. Obiektów spełniających powyższe kryteria jest w Polsce bardzo niewiele - i trzeba to jasno powiedzieć. „Są droższe w budowie, droższe w operowaniu. Ale to jest jedyna droga, jeśli chcemy być poważni. Problem w tym, że rynek wciąż woli składować byle jak – byle taniej.”

Co mają zrobić firmy, które trzymają Li-Ion w standardowych magazynach?

Ekspert wymienia trzy opcje:

(1) podnieść świadomość ryzyka,

(2) modernizować obiekt lub

(3) przenieść towar do dedykowanego magazynu.

Ostatnia opcja to „akceptacja ryzyka”, ale wtedy trzeba się liczyć z tym, że: „Ubezpieczyciel powie: ‘nie płacimy’.”

A rynek Li-Ion dopiero rośnie

I to w tempie, które nie daje branży komfortu.

„W tej branży nie chodzi o to, czy incydent się wydarzy, tylko kiedy. Kto zrozumie to pierwszy – ten będzie miał przewagę i mniejszą ekspozycję na ryzyko.”

Przeglądaj artykuły z 16 lat istnienia portalu Calisia.pl - od 2007 roku do dziś !

Te artykuły mogą cię zainteresować