Polityka

Joanna Szczepkowska w Kaliszu: "To nie czas na wewnętrzną emigrację"

2026-04-24 13:45:57 redakcja@calisia.pl

Joanna Szczepkowska była gościnią kolejnego spotkania z cyklu "Co się dzieje z Polską?", organizowanego przez Komitet Obrony Demokracji w Kaliszu. Wydarzenie odbyło się w czwartek 23 kwietnia, w sali konferencyjnej Hotelu Calisia. Aktorka, pisarka, felietonistka i była prezeska ZASP-u rozmawiała z mieszkańcami o doświadczeniu PRL-u, obywatelskim zaangażowaniu, podziałach społecznych, roli mediów, młodym pokoleniu i języku debaty publicznej.

fot. Calisia.pl
fot. Calisia.pl

Spotkanie miało charakter otwartej rozmowy. Pytania publiczności dotyczyły polityki, ale też teatru czy pamięci o stanie wojennym. Szczepkowska wielokrotnie wracała do własnych doświadczeń z dzieciństwa, domu rodzinnego i środowiska teatralnego, pokazując, że jej aktywność polityczna nie wynika z wykonywanego zawodu, ale z poczucia odpowiedzialności obywatelskiej.

Dlaczego znana aktorka stała się aktywistką społeczną? Odpowiem pytaniem: czy gdybym prowadziła na przykład autobus, to pan by mi zadał pytanie, dlaczego kierowczyni autobusu stała się aktywistką społeczną? Być może to jest zrozumiałe z tamtej strony, od strony publiczności, ale ja nie rozumiem, dlaczego aktor jest kimś do tego stopnia specyficznym, że jego zawód już go gdzieś formuje. My, aktorzy, jesteśmy bardzo różnymi ludźmi, bardzo różnymi. Niektórzy po prostu w ogóle się nie interesują tym, co się dzieje w Polsce, tylko sobą się interesują. Niektórzy się interesują bardzo tym, co się dzieje w kraju, i są też po bardzo różnych stronach barykady. Ale czy ja jestem aktywistką, jeśli można mnie tak w ogóle nazwać, w jakimś połączeniu z tym, że jestem aktorką? W ogóle nie. Ja jestem obywatelką tego kraju. Gdybym uprawiała jakikolwiek inny zawód, to być może miałabym mniejszą siłę przebicia, ale interesowałabym się krajem w takim samym stopniu.

Aktorka podkreślała, że źródeł swojej postawy szuka raczej w domu rodzinnym, zwłaszcza w postawie matki. Opowiadała o dzieciństwie w PRL-u, o 1-majowych pochodach, o ojcu, który żartował, że obchody są organizowane na jej cześć [aktorka obchodzi urodziny 1 maja], a także o matce, która, jak wspominała, sprzeciwiała się systemowi codziennymi, małymi gestami.

Ważną część spotkania zajęła rozmowa o protestach przeciwko rządom PiS. Pytana, co w tamtych realiach skłoniło ją, by wyjść na ulicę, Szczepkowska odpowiedziała przez analogię do PRL-u i do własnego doświadczenia po 1989 roku. 

Co takiego strasznego w PiS-ie? Co ja mam odpowiedzieć? Wszystko. Ale co rozumiemy przez wszystko? Rzecz bardzo podobną do czasów komuny. Do czego dążył od początku Kaczyński? Do tego, żeby zawładnąć wszystkimi instytucjami odwoławczymi; Trybunał Konstytucyjny, wszystko to, do czego obywatel się ewentualnie może odwołać, żeby było pod rządami jednej władzy. To państwo, które próbowaliśmy tworzyć po 1989 roku, czyli państwo demokratyczne, nie polegało na tym, że wszystko jest w jednych rękach. Zwłaszcza trójpodział władzy jest kluczowy. Jest trójpodział władzy, sądy są niezależne, Trybunał jest niezależny. Tak jak w stanie wojennym wychodziło się demonstrować, wychodziło się na ulicę strasznym kosztem, tak ja miałam poczucie, że teraz po prostu dzieje się to samo. W związku z tym wyszłam protestować, tak jak wtedy. Dla mnie to było oczywiste. Zawsze się tak mówi w takich wypadkach: a co się stanie, jak ja nie pójdę? No to stanie się, że będzie o tę jedną osobę mniej. Ale jeżeli sobie tak wszyscy pomyślą, to będzie o wszystkich mniej. Dlatego uważam, że swoją obecnością tę jedną osobę więcej powinnam zawsze dokładać. 

Na pytanie, dlaczego część osób, także ze środowisk artystycznych, popiera prawicę, Szczepkowska nie udzieliła prostej odpowiedzi. Wskazywała na lęk, konformizm, potrzebę kariery, ale przede wszystkim na propagandę i silną polaryzację.

– U jednych to jest taka zachowawczość, czyli po prostu lęk, co będzie, jak się opowiem po tej drugiej stronie, a do władzy przyjdzie tamta strona? I co, wyrzucą mnie z pracy? Bardzo często ludzie mają tego rodzaju myślenie. Również są ludzie, którzy po prostu, są tacy w całej Europie, ulegają propagandzie. To, co Kaczyński zrobił, to największe zło, które zrobił, to jest ten straszny podział. To znaczy w tym, że po prostu wszyscy myślący inaczej, mający inne wyobrażenie o kraju, o państwie niż jego wyobrażenie, to są zdrajcy narodu. Więc wiele osób łatwo ulega takim słowom, takim emocjom. Mnie wielu z tych ludzi żal, bo oni są naprawdę indoktrynowani. Niestety rzeczywiście jest tak, że to jest tak silne umocnienie w tych swoich poglądach, że strasznie trudno cokolwiek zrobić, żeby to przełamać, bo tam jest przede wszystkim włączona manipulacja, podejrzliwość, nieufność. Ja coś mówię do takiego kogoś, a on w ogóle nie włącza tego, co ja mówię, tylko myśli: kto ją nasłał właściwie? I jaki to diabeł ją nawiedza? To jest też cała ta granica nieufności. To jest ogromna bariera.

Szczepkowska wielokrotnie porównywała współczesne mechanizmy polityczne do praktyk znanych z PRL-u. Mówiła o zamknięciu, nieufności wobec świata zewnętrznego i budowaniu obrazu "zgniłego Zachodu".

Muszę powiedzieć, że te analogie Kaczyńskiego do wszystkich tych przywódców PRL-u nie są bezpodstawne. To jest ta sama taktyka, naprawdę ta sama, którą mieli oni. Podejrzewam, że on się w jakimś sensie na niej uczy, że on to wszystko studiuje. Mentalnie, gdybyśmy sobie pomyśleli, jakiej Polski on chce, to jest właśnie to zamknięcie, ta nieufność w stosunku do kogokolwiek. Taką mniej więcej mentalność budował w nas aparat satelicki PRL-u, a prawdę mówiąc Związek Radziecki. To tak miało być: to jest zgniły Zachód, tam w ogóle nie patrzymy w tamtą stronę, bo to jest zło. I ja widzę szereg analogii do PRL-u. To jest ta Polska zamknięta. On powiedział kiedyś jedno zdanie, które mnie też zastanowiło: "Może będzie biedniej, ale to będzie nasze". Ja to bardzo dobrze pamiętam. Czyli on gdzieś już przygotowywał sobie społeczeństwo na to, że nie będziemy mieli dostępu być może do towarów takich, jak mamy, będziemy tym trzecim światem czy tam już nie wiem, którym, czwartym, piątym, ale to będzie nasze. Więc to jest mentalnie dokładnie tak. 

Na pytanie o możliwość przezwyciężenia społecznego podziału i o to, co można zrobić, Szczepkowska odpowiedziała, że widzi szansę w doświadczeniu przez społeczeństwa skutków populizmu. Jej zdaniem polityczne epoki zmieniają się, a wahadło społeczne działa także dzięki młodym pokoleniom.

Widzę światełko w tunelu. To, że coś takiego się dzieje, że zmieniła się trochę epoka i ta liberalna opcja zrobiła się inna, w tym nie ma nic dziwnego, dlatego że epoki są naprzemienne. Zawsze jest tak, że po jednej epoce następuje ta przeciwna. I ona często przychodzi za pomocą młodzieży właśnie, bo oni już nie chcą tak jak rodzice, oni chcą wręcz odwrotnie. Gdzie jest światełko w tunelu? Tu można właśnie przykład Węgier i przykład Trumpa. Szał był, prawda? Jeśli chodzi o Trumpa, dzisiaj jemu spada lawinowo poparcie. Więc gdzie jest światełko w tunelu? Światełko w tunelu jest w powolnym doświadczaniu, przyglądaniu się temu, co tak naprawdę ten populizm daje, a czego nie daje. 

Jednocześnie aktorka apelowała, by nie wycofywać się z życia publicznego. Krytycznie mówiła o postawie "wewnętrznej emigracji", którą, jak relacjonowała, część jej znajomych ogłosiła po zaprzysiężeniu prezydenta Nawrockiego.

Uważam, że teraz dopiero nie trzeba wewnętrznej emigracji. Teraz to dopiero trzeba pokazać, dać odpór temu, co się dzieje, dlatego że to jest też walka na słowa. 

Wątek języka pojawił się na spotkaniu kilkukrotnie. Szczepkowska mówiła, że współczesny spór polityczny to także walka o znaczenia. Jej zdaniem PiS przejmował pojęcia używane przez drugą stronę i odwracał ich sens.

– Co robi PiS? To jest też bardzo sprytne. Oni zabierają naszej stronie słowa. PiS zrobił taki chaos, że człowiek normalny, który sobie tak żyje, zjadacz chleba tak zwany, nie orientuje się w tym wszystkim, jak słyszy np., że to, co robi Tusk, to jest bezprawnie, to rozumie, że to on robi coś bezprawnego. Tymczasem bezprawie jest po tamtej stronie. 

Kaliszanie rozmawiali z aktorką także o młodych ludziach i ich za małym, zdaniem uczestników spotkania, zaangażowaniu w obronę demokracji. Szczepkowska tłumaczyła to różnicą doświadczeń pokoleniowych. Dla jej pokolenia demokracja była celem i wartością wywalczoną, dla młodych jest czymś zastanym.

Aktorka mówiła też o przewadze obrazu nad słowem i o tym, że dzisiejsza polityka musi mierzyć się z inną wrażliwością komunikacyjną.

To, że Mentzen jeździ na hulajnodze, to już samo w obrazku bardziej przyciąga do niego niż do człowieka, który w najpiękniejszych słowach będzie przemawiał o demokracji. Moje pokolenie musiało się na przykład uczyć elektroniki. Często się zdarza, że dziecko uczy nas, czy też wnuk uczy, jak się poruszać po tym wszystkim. Natomiast oni się w tym wszystkim wychowali i dla nich świat taki jest. Świat jest obrazem. My tkwiliśmy w tych naszych problemach, a oni sobie klikną i zobaczą świat delfinów. Jednym kliknięciem znajdują się w Afryce czy gdzieś tam, komunikują się z różnymi kolegami na świecie, posługują się świetnie angielskim. To jest zupełnie inne pokolenie, inny człowiek. Oni nie wiedzą, naprawdę nie wiedzą, że to wisi na włosku, że mogą żyć w kraju, w którym jako obywatele będą wyłącznie zależni od woli władcy. Tego nie wiedzą. 

Podczas spotkania pojawił się również temat mediów. Szczepkowska mówiła, że w obecnej sytuacji politycznej stawka jest inna niż w "normalnych czasach", a media ponoszą szczególną odpowiedzialność. Krytykowała zapraszanie do rozmowy osób, które przekraczają normy debaty publicznej, bo sama obecność w telewizji daje im rozpoznawalność.

Stawka jest jasna, bardzo wysoka. Stawka jest inna niż w normalnych czasach. W związku z tym rzeczywiście ta walka, w której media mają ogromne znaczenie, jest inną walką. Bo to nie jest tylko takie sobie, że jeden uważa to, drugi uważa tamto. To jest w ogóle walka o nasze bezpieczeństwo. Głównie o nasze bezpieczeństwo. Więc rzeczywiście ta robota, czy raczej ten brak roboty, ze strony niektórych stacji, to jest bardzo szkodliwa rzecz. 

Aktorka skomentowała także działania Szymona Hołowni. Mówiła, że wcześniej ceniła go jako marszałka Sejmu, ale obecnie ocenia jego postawę bardzo krytycznie.

– Ja się zachwycałam nim jako marszałkiem Sejmu. Nie wiem, czy wy pamiętacie, co to w ogóle było. I teraz jak to się ma do tego, jak on płakał przy tej konstytucji albo mówił, że zrobi wszystko, przysięga, żeby to było wszystko zgodne z konstytucją, po czym po prostu robi do teraz wszystko, żeby to się działo niezgodnie z konstytucją. Straszna jakaś postać, nie ma co ukrywać. Te kolacje z Bielanami, to wszystko... To jest naprawdę okropne. Na czym polega trudność? Na tym, że jest to koalicja i on szantażuje. I rzeczywiście bez tej układanki koalicyjnej to będzie rząd mniejszościowy, który nie ma większości w Sejmie i tak dalej. Więc jak już taka osoba jest w koalicji, to może szantażować, jak chce. 

W końcowej części spotkania wróciło pytanie o język komunikacji politycznej i o to, czy strona demokratyczna powinna używać bardziej widowiskowych, internetowych form przekazu, aby dotrzeć do młodszego elektoratu. Szczepkowska nie odrzuciła tego całkowicie, ale ostrzegła przed fałszem i kiczem.

To jest bardzo ciekawe pytanie, ale jak ja tak słuchałam tego obrazka, który pan nam opowiada [chodziło o wygenerowany przez AI spot Konfederacji, w którym tonie statek PiS, a rozbitków przejmuje jacht Sławomira Mentzena – przyp. red.], to obawiam się, że młodzież może to odebrać już jako taki kicz, bo jednak młodzież zna się na tym. Natomiast właśnie tu jest ta trudna granica, bo rzeczywiście ta nasza strona nie ma języka, który dociera do młodych. Dlatego, że ta nasza racja jest trochę taka oczywista i wydaje się, że wystarczy powiedzieć parę zdań prostych, a nie dokonywać jakiegoś "ratowania statków". Ja nie wiem nawet, czy my nie bylibyśmy śmieszni, robiąc coś takiego. Jak patrzę sobie na przykład na premiera Tuska, którego uważam za wspaniałego męża stanu, to widzę, że on nie działach na polach, na których to nie jest jego język. I tutaj cały czas wisi to pytanie w powietrzu: czy tak trzeba? Natomiast jest jakaś szlachetność w tym, że jednak trzymamy się tej swojej prawdy –  podsumowała. 

 

 

Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł,

wrzuć nam coś do kapelusza :)

Wesprzyj jednorazowo

Wdzięczny Zespół Calisia.pl

Przeglądaj artykuły z 16 lat istnienia portalu Calisia.pl - od 2007 roku do dziś !

Opinie użytkowników:

Te artykuły mogą cię zainteresować