Młodzieżowa Calisia.pl

Historia „nudnego” historyka

2020-02-24 12:00:00 Karolina Gruszczyńska, Amanda Rajch, Gabriela Sochacka

Zapytany o wywiad stwierdził, że jest nieinteresujący i nudnym. To skromny człowiek, który nie afiszuje się swoimi osiągnięciami w dziedzinie historii. Sam uważa się przede wszystkim za nauczyciela. Relaksuje się, jeżdżąc rowerem i słuchając ulubionej muzyki. Doktor Marek Kozłowski nie jest jednak zwykłym historykiem uczącym w liceum. To autor wielu książek i artykułów naukowych. Odważnie sięga po tematy nieopracowane, weryfikuje fakty, konfrontuje wspomnienia, uzupełniając luki ludzkiej pamięci.

Marek Kozłowski
Marek Kozłowski

Dom i historia

Już od wczesnych lat fascynował się historią i polityką. Z roku na rok zdobywał wiedzę z tym związaną, co sprawiło, że poczuł chęć dzielenia się nią również z innymi. Niewątpliwie duże znaczenie miała atmosfera mojego rodzinnego domu, gdzie, jak wspomina, o historii rozmawiało się prawie codziennie wieczorem. Ważni byli też goście i ich opowieści. - Do naszego domu przychodzili bracia mojego ojca, którzy byli uczestnikami np. wojny polsko-bolszewickiej, ludzie związani z Armią Krajową. Opowiadali o różnych akcjach przeciw Niemcom, spierani się o postawę polityczną Józefa Piłsudskiego, przypominano Katyń, w którym zginął nasz krewny, ppor. Jan Rejecki (pilot, utytułowany polski lekkoatleta). Pamiętam rozmowy o ks. prałacie Kazmierzu Sykulskim – blisko skoligaconym z rodziną – pośle, kapelanie wojskowym podczas wojny polsko-bolszewickiej, rozstrzelanym w 1941 r. w Auschwitz-Birkenau, w czerwcu 1999 r. beatyfikowanym przez Jana Pawła II. - mówi dr Marek Kozłowski. Uważnie przysłuchiwał się rozmowom. Kończyły się one zawsze apelem a raczej wezwaniem, żeby nigdy i nikomu nie powtarzał tego co usłyszał. O wojennych bohaterach, niezłomnych obrońcach opowiadano przecież w Polsce Ludowej.

Przyznaje się, że jest uzależniony od czytania. W swojej kolekcji ma około 8 tysięcy książek. Już dawno zabrakło dla nich miejsca na półkach. Chociaż ceni Internet i jego naukowe zasoby, to nie może powstrzymać się od kupowania kolejnych woluminów. Miłości do książek nauczył go dom rodzinny, gdzie znajdowała się bardzo duża biblioteka, a w niej literatura piękna, dzieła z zakresu architektury, malarstwa, turystyki oraz historii.

Polityka

Jego naukowy dorobek to przede wszystkim prace z historii najnowszej XX wieku, zatem „epoki politycznej”. Nie da się stworzyć rzetelnego dzieła bez dobrej orientacji politycznej. - Czytając różne prace z zakresu historii, poznawałem mechanizmy funkcjonowania władzy, a stąd już dosłownie krok do polityki - opowiada doktor Kozłowski. W politykę zaangażował się podczas studiów, związując się ludźmi z opozycji demokratycznej z Ruchu Młodej Polski (RMP), chociażby z Markiem Jurkiem (po 1989 r. posłem RP i marszałkiem sejmu). Kolportował czasopisma wydawane w drugim obiegu wydawniczym, np. „Bratniak”- pismo wydawane przez RMP, książki np. „Katyń”. Czytał wiele książek z zakresu historii najnowszej, które mu pożyczali koledzy z RMP, ponieważ w bibliotekach ich nie było, a jeśli były, to funkcjonowały jako res, czyli książki zastrzeżone tylko dla pracowników naukowych. Trzeba było mieć specjalne pozwolenie, aby można było z nich skorzystać i to tylko w czytelni biblioteki. -  Założyliśmy koło samokształceniowe, na którym zgłębialiśmy wiedzę z zakresu historii i polityki. Zapraszaliśmy na spotkania ludzi o wielkim autorytecie, którzy potajemnie wygłaszali dla nas wykłady. Tak było np. z ówczesnym doc. dr. hab. Wiesławem Chrzanowskim (w 1991 r. został marszałkiem sejmu I kadencji). Mówił o idei Narodowej Demokracji. Wykład miał miejsce w Poznaniu przy ul. Bułgarskiej - dokładnie to pamiętam - opowiada nam dr Kozłowski. Z chwilą powstania Niezależnego Zrzeszenia Studentów natychmiast się tam zapisał. Studenci próbowali zmienić program nauczania dla studentów np. historii. Postulowali, aby studia, które wówczas trwały cztery lata, były pięcioletnie. Z tego powodu brał udział w strajku uczelnianym.

Historyczna misja

Tuż po studiach w 1985 r. rozpoczął pracę w Szkole Podstawowej nr 3 w Kaliszu przy ul. Ciasnej. Uczył tam historii i propedeutyki nauki o społeczeństwie (dzisiaj ten przedmiot nazywamy wiedzą o społeczeństwie). Tam na lekcjach, a szczególnie na kółku historycznym, omawiał tematy zabronione lub kłamliwie przedstawione w podręcznikach do historii. W 1986 roku zorganizował jedyną w Kaliszu. akademię z okazji 68. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, gdy w innych szkołach posłusznie obchodzono kolejną rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej. Po 1989 roku zaangażował się po stronie „Solidarności” w przemiany społeczno-polityczne. Został wybrany z Biura Wyborczego „Solidarność” na radnego Rady Miejskiej w Kaliszu. Próbował uprawiać lokalną politykę, zmieniając w ten sposób ówczesną rzeczywistość.

Jest znanym w regionie propagatorem wiedzy historycznej. O dziejach opowiadał młodzieży i dorosłym, specjalistom i osobom nieznającym historii. Z uporem wraca do tematów i faktów bolesnych i kontrowersyjnych, historycznie edukuje kolejne pokolenia. Gdy w 1992 r. powstało IV LO w Kaliszu, zmienił miejsce pracy. Profesor od tego czasu aktywnie angażuje się w życie społeczności szkolnej. Z jego inicjatywy od 2002 r. w liceum organizowane są sesje popularnonaukowe dotyczące najnowszej historii Polski. Uważa, że należy mówić o przeszłości ku przestrodze, aby nie powtarzać błędów minionych pokoleń. „Historia magistra vitae est” – jak mawiali starożytni Rzymianie. Jego edukacyjną pasję wielokrotnie dostrzegali prezydenci Kalisza, nagradzając go za wybitne osiągnięcia w dziedzinie upowszechniania kultury i ochrony dziedzictwa narodowego. Marek Kozłowski otrzymał także honorowe wyróżnienie Zasłużony dla Województwa Wielkopolskiego, nadawane osobom, które poprzez swoją działalność wnoszą wybitny wkład w rozwój gospodarczy, naukowy, kulturalny i społeczny województwa wielkopolskiego oraz Medal Komisji Edukacji Narodowej. Znalazł się w elitarnym gronie zasłużonych osób uhonorowanych przez Instytut Pamięci Narodowej medalem i tytułem ,,Świadek Historii”.

Przepis na książkę historyczną

Najpierw należy znaleźć interesujący temat. Sprawdzić, czy nie został on już opisany. Jeśli nie, to możemy zabrać się do pracy. Następnie trzeba zaznajomić się z sytuacją społeczno-polityczno-gospodarczo-kulturową (tzw. tłem wydarzeń) związaną z okresem, w którym będziemy się poruszać. Sporządzić plan poszukiwania materiałów: w archiwach, wspomnieniach, dziennikach, pamiętnikach, opracowaniach naukowych, artykułach, prasie itd. Po zebraniu materiałów możemy zabrać się do pisania. - I rzecz niezwykle istotna, warto zapewnić sobie wsparcie psychiczne najbliższych. Gdy powstanie nasz tekst, warto poprosić kogoś, kto zajmuje się opisywanym przez nas okresem, aby go przeczytał i ocenił. Im więcej uwag krytycznych, tym lepiej. Przecież nie musimy się ze wszystkimi zgodzić. Pamiętajmy, że to my ponosimy odpowiedzialność w ostateczności za to co stworzyliśmy - tłumaczy nasz bohater. Najgorsza jest sytuacja, jeżeli ktoś (nasz recenzent) po przeczytaniu stwierdzi, że praca jest bardzo dobra i nie ma praktycznie żadnych uwag. To sygnał, że osoba, której powierzyliśmy tekst albo nie ma pojęcia o badanej tematyce, albo tekstu nie przeczytała!

Praca historyka opisującego historię najnowszą w znacznym stopniu opiera się na relacjach uczestników wydarzeń. Niełatwo zdobywa się informacje od świadków historii, gdy żyje jeszcze wiele osób, pamiętających i często pielęgnujących własną wersję zdarzeń. Zdaniem profesora to zależy od wielu czynników. Przede wszystkim należy nawiązać dobry kontakt emocjonalny z osobą, z którą przeprowadzamy wywiad. Trzeba dążyć do tego, aby ona się otworzyła i bez żadnych zahamowań opowiadała o interesujących nas faktach. Wielokrotnie rozmówcy nie odpowiadają na zadane pytanie, ale mówią o wydarzeniach, które nas nie interesują. Nie wolno im wówczas przerywać, lecz cierpliwie czekać aż skończą. Należy dobrze przygotować się do pytań, a po uzyskaniu na nie odpowiedzi, konfrontować, o ile to możliwe, otrzymane informacje z innymi źródłami. - Tworzenie takich źródeł historii, które noszą nazwę źródeł wywołanych, to proces wymagający dużej cierpliwości, zarówno od świadka historii, jak i od przeprowadzającego taką rozmowę. W większości wypadków efekt końcowy daje obustronną satysfakcję i przyczynia się do lepszego zrozumienia historii - mówi dr Kozłowski.

Zawodowe ambicje

Naukowy dorobek doktora Kozłowskiego i ciągły głód wiedzy pasowałyby idealnie do wizerunku wykładowcy wyższej uczelni. Czy nie kusiło go, aby zmienił miejsce pracy, zaczął wykładać w dużym ośrodku akademickim? Uczciwie przyznaje, że tak. Uznał jednak, że można realizować swoje pomysły naukowe nie pracując na uczelni. - Dowodem na to są książki, artykuły naukowe, które napisałem i znajdują się one nawet w prestiżowych bibliotekach narodowych i uniwersyteckich na świecie np. na uniwersytetach Harvarda, Stanford czy bibliotece narodowej w Waszyngtonie, Canberze. Cieszy mnie to, ponieważ z moich opracowań korzysta wiele osób. To mi daje dużą radość i satysfakcję - opowiada nasz bohater.

 

Autorkami tekstu są uczennice IV Liceum Ogólnokształcącego im. Ignacego Jana Paderewskiego - Karolina Gruszczyńska, Amanda Rajch oraz Gabriela Sochacka, które biorą udział w projekcie "MedJa. Szkoła Krytycznego Myślenia".

Przeglądaj zasoby calisia.pl

TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ