Fenomenalny mecz i duża niespodzianka. Calisia pokonała Proximę! [zdjęcia, wideo]

2017-03-04 22:05:00 Karina Zachara

To był bez wątpienia najlepszy mecz siatkarek MKS-u Kalisz w tym sezonie i piękny początek play-off’ów. W piątkowy wieczór, po kapitalnej grze całego zespołu, podopieczne Daniela Przybylskiego pokonały faworyzowaną Proximę Kraków 3:2!

Takiego wyniku, choć wiary we własne siły im nie brakuje, kaliszanki chyba się nie spodziewały. A już na pewno był on ogromnym zaskoczeniem dla rywalek z Krakowa.

W końcu to wiceliderki pierwszoligowej tabeli. W fazie zasadniczej Podopieczne Daniela Przebylskiego mierzyły się z Proximą dwukrotnie, za każdym razem bez powodzenia.

Tym razem było inaczej. Wygrana, jeszcze przed meczem pozostająca raczej w sferze marzeń, stała się faktem. Nic więc dziwnego, że po zdobyciu kończącego tie-breaka punktu, kaliszanki szalały z radości, podobnie zresztą jak wierni kibice. Tymczasem po drugiej stronie siatki, załamane krakowianki w milczeniu, ze spuszczonymi głowami długo nie mogły uwierzyć w porażkę.

- Dzisiaj zagraliśmy bardzo dobre zawody. Cały zespół spisał się doskonale. Dziewczyny walczyły o każdą piłkę. Wiedzieliśmy, że Kraków przyjeżdża tutaj jako faworyt, jako drużyna, która złożyła już akces do OrlenLigi, a my po prostu chcieliśmy zagrać dobry mecz i ten dobry mecz nam wyszedł. Bardzo się cieszymy – mówił tuż po spotkaniu trener Daniel Przybylski.

Nim jednak kaliszanki mogły się cieszyć z upragnionego zwycięstwa, przyszło im stoczyć długą i wyczerpującą walkę, choć tie-break do jakiego ostatecznie doszło wcale nie był taki oczywisty. Niewiele zabrakło, by mecz zakończył się już po trzech setach, korzystnych dla Calisii. W pierwszym, wygrana była na wyciągnięcie ręki. Kaliszanki prowadziły już 22:20, ale niestety końcówkę oddały rywalkom, ostatecznie przegrywając na przewagi do 24.

Bez wątpienia zasiały jednak w szeregach Proximy ziarno niepokoju, a w kolejnej odsłonie wręcz postrach, deklasując przyjezdne do 14. Także w trzecim secie siatkarki Calisii pokazały charakter. Mimo, iż z początku pozwoliły odskoczyć rywalkom na sześć punktów (2:8)
i jeszcze w końcówce trudno im było wyrównać, popisały się kapitalnym finiszem i ostatecznie wygrały do 21. Proxima nie zamierzała jednak składać broni i po zaciętej walce w końcówce, wygrał czwartego seta do 22. Losy meczu miał więc rozstrzygnąć tie-break. Szansy, jaka się przed nimi otworzyła nie zamierzały kaliszanki zmarnować. Rywalki walczyły twardo, długo gra toczyła się punkt za punkt, aż wreszcie Calisia, po zagrywkach Marty Pytlarz, odjechała na trzy oczka (9:6). Wprawdzie Proxima robiła co mogła, by tę różnicę zniwelować udało się to tylko częściowo. Decydujące zagrania należały bowiem do gospodyń. Zachowując do końca zimną krew, kropkę nad „i” postawiła, po raz prezentując ogromną klasę doświadczona kapitan zespołu Hanna Łukasiewicz.

- Jedziemy teraz do Krakowa. Jak wiadomo, w tej fazie nie ma znaczenia ile się wygrywa, w ostateczności decydować może „złoty set”. Ale my pojedziemy tam po, żeby wygrać i nie dopuścić do tego decydującego seta. Jeśli zagramy z takim charakterem, tak zespołowo jak dzisiaj, to wszystko jest możliwe. To w zespole tkwi siła. I my ten zespół mamy. Każda z dziewcząt oddaje serce za koleżankę, wszystkie zawodniczki sobie pomagają i wspierają się – dodaje trener Przybylski.

Powody do zadowolenia z piątkowej wygranej są tym większe, że Calisia nie zagrała w tym meczu najmocniejszym składem. Zabrakło atakującej Małgorzaty Vlk, ale w jej miejsce świetnie wkomponowała się Justyna Andrzejczak – Małgosia jest w stanie błogosławionym, ale Justyna, która zagrała na jej pozycji była genialna w tym co robi – mówi zadowolony szkoleniowiec Calisii.

- Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, bo to był dla nas bardzo ważny mecz. Proxima była faworytem, ale my zagrałyśmy naprawdę dobrą siatkówkę. Grałyśmy zespołowo, co jest najważniejsze. Trochę uciekła nam końcówka czwartego seta, ale najważniejsze, że w tie –breaku zdołałyśmy się odbudować. Każda z nas dołożyła do tego zwycięstwa swoją cegiełkę. Zapewniam, że w Krakowie zrobimy wszystko, co w naszej mocy żeby wywieźć stamtąd cenne punkty – podkreśla Justyna Andrzejczak.

A rewanżowy mecz pierwszej rundy fazy play-off rozegrają kaliszanki już w piątek, 10 marca.

MKS Calisia Kalisz – Proxima Kraków 3:2 (24:26, 25:14, 25:21, 22:25, 15:13)
Calisia: Justyna Andrzejczak, Marta Pytlarz, Marta Grzanka, Sylwia Grobys, Hanna Łukasiewicz (kpt), Ivana Isailović oraz Marta Kuehn-Jarek (l), Anna Głowiak, Aleksandra Makowska, Katarzyna Drewniak.
Proxima: Paula Słonecka, Jowita Jaroszewicz, Marzena Kropidłowska, Adrianna Budzoń (kpt), Gabriela Ponikowska, Iwona Krochmal oraz Angelika Bulbak (l), Ewelina Janicka, Klaudia Boguszewska, Anna Widera, Katarzyna Bakuła.

OPINIE UŻYTKOWNIKÓW:

TE ARTYKUŁY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ