Bartek Czarciński drugi tydzień na Morzu Północnym

2016-07-06 17:10:00 red.

Bartek przepłynął już 1509 mil morskich pokonując kawałek Bałtyku, Cieśniny Duńskie oraz Morze Północne. – I w ten sposób, na własne życzenie wpłynęliśmy w Kanał. Wiatr zaczyna siadać no i w końcu jest chwila, żeby wyciągnąć klawiaturę, nie narażając jej na zalanie, pisząc przy otwartej kabinie – mówi Bartek Czarciński.

- Po przebujaniu się przez Skagerrak i przymusowym postoju u wrót Morza Północnego w oczekiwaniu na wiatr, w końcu coś drgnęło. I to jak miło. Zawsze się tak wydaje, gdy nic nie wieje, my już odpoczęliśmy, wyspaliśmy się, najedliśmy i namodliliśmy o wiatr, z byle jakiego kierunku. Byle by zaczęło wiać. Byle by powietrze dookoła nas zaczęło się przemieszczać, a wartość prędkości jachtu nie były wartością zaczynającą się od zera. Faktycznie zaczęło wiać i z krótkimi przerwami wiało aż do Dover. Mocniej, słabiej, ale zawsze z kierunku, do którego płynęliśmy, czyli w tak zwaną „mordę”. Po pierwszych chwilach radości, gdy w końcu zaczęło wiać, przyszedł czas na refleksję gdzie nas ten wiatr z południowego zachodu, doprowadzi. No i nie wiem co ja się tak rozpisałem na temat tego wiatru, że niby taki kiepski układ, że cały czas pod wiatr, że silny, a to, że za słaby? Przecież w końcu dopłynęliśmy do Dover! I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Jak by nie wiało, to prędzej czy później dopłynie się do każdego celu – mówi Bartek Czarciński

- A co z jedzeniem? Skończył się świeży chleb. Miałem ze sobą tylko 5 bochenków i wytrzymały wszystkie bez pleśni, aż 2 tygodnie. Bez żadnych specjalnych przygotowań. Żaden nawet nie miał najmniejszych śladów pleśni. Chyba jednak nie ma to nic wspólnego z prawdziwym chlebem poza wyglądem. Czy to możliwe, żeby w tak sprzyjających warunkach do rozwoju wszelkiego rodzaju grzybów i pleśni, jakim jest wnętrze Perły, nic nie działo się z chlebem przez 2 tygodnie? Mam jeszcze trochę żółtego sera, więc jak będzie dzisiaj spokojny wieczór, to zrobię testowe pieczenie chleba. Przez ponad 2 tygodnie zużyłem około 1 litra spirytusu do kuchenki. Mam 100 litrów, więc jest szansa, że i na wypieki starczy. No tak, ale nie samym chlebem człowiek żyje. Na dzień dzisiejszy strategia żywieniowa się sprawdza. Domowe jedzenie, ugotowane przez najbliższe mi osoby, moją żonę i obie mamy, daje radę! – mówi Bartek.

Uwaga! Kapitan Bartek Czarciński ogłasza konkurs!

P.S. Na pokładzie pojawił się krasnal, którego zobaczycie na zdjęciu. Nie mam pomysłu na imię dla niego, więc może jakiś mały konkurs. W nagrodę zwycięzca, będzie mógł sobie wybrać dowolną piosenkę, którą wykonam w ramach niedzielnego koncertu życzeń i wyślę mu realizację.

Pełna relacja Bartka na stronie: www.kalisz.pl/pl/q/aktualnosci/morze-polnocne-drugi-tydzien-relacja-kapitana-bartka-czarcinskiego

Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł,

wrzuć nam coś do kapelusza :)

Wesprzyj jednorazowo

Wdzięczny Zespół Calisia.pl

Przeglądaj artykuły z 16 lat istnienia portalu Calisia.pl - od 2007 roku do dziś !

Opinie użytkowników:

Te artykuły mogą cię zainteresować