Społeczne

Anonimowe pisma, zarzuty pracowników i odpowiedź prezesa. Co się dzieje w kaliskim PKS-ie?

2026-02-06 11:55:57 redakcja@calisia.pl

Anonimowe pisma od pracowników, publiczne wystąpienie byłej pracowniczki i interpelacja radnej Koalicji Obywatelskiej zwracają uwagę na sposób funkcjonowania PKS Kalisz. Zarzuty dotyczą m.in. polityki płacowej, atmosfery pracy, stanu technicznego autobusów oraz wykorzystywania majątku spółki. Prezes przedsiębiorstwa przedstawił już swoje stanowisko w tej sprawie.

fot. PKS Kalisz
fot. PKS Kalisz

Niepokojące sygnały o sytuacji w spółce

Wszystko zaczęło się od anonimowego pisma, które 2 grudnia 2025 roku trafiło do rąk radnej Magdaleny Sekury-Nowickiej (Koalicja Obywatelska). Dokument zawierał alarmujące informacje dotyczące funkcjonowania PKS Kalisz. Autorzy pisma opisywali sytuację w spółce: informowali o atmosferze strachu, niepewności i braku stabilności zatrudnienia, wskazując, że pracownicy nie zgłaszają problemów oficjalnymi kanałami z obawy przed konsekwencjami. – Zostałam zdruzgotana informacjami, które w tym anonimie zostały zawarte. Oczywiście do anonimów należy podchodzić z dystansem, ale w późniejszym czasie spotkałam się z byłymi pracownikami spółki, a kolejne sygnały zaczęły się potwierdzać – mówiła Sekura-Nowicka.

W anonimowym piśmie poruszono m.in. kwestie relacji pracowniczych i zarzutów dotyczących presji psychicznej wywieranej na kierowców. Autorzy opisywali sytuacje, w których decyzje kadrowe, takie jak przedłużanie lub nieprzedłużanie umów, miały zapadać w sposób uznaniowy, często w ostatniej chwili. Zwracano uwagę na praktykę wymagania od pracowników podpisywania próśb o przedłużenie umowy, w których mieli oni deklarować zadowolenie z pracy i warunków zatrudnienia.

Od lewej: radni Marcin Małecki, Anita Kaczorowska, Magdalena Sekura-Nowicka (KO) i Agata Kołeczko, była pracowniczka PKS Kalisz

W pismach znalazły się również informacje o nierównym traktowaniu kobiet, różnicach w wynagrodzeniach za tę samą pracę oraz o premiach, które nie mają formy nagrody uznaniowej, lecz stanowią procent od wypracowanych godzin, a ich utrata bywała stosowana jako forma nacisku.

Osobny wątek dotyczył zachowań prezesa spółki wobec pracowników. W anonimowych zgłoszeniach pojawiały się relacje o obserwowaniu kierowców w trakcie pracy, jeżdżeniu za nimi służbowym lub prywatnym samochodem oraz o wykorzystywaniu systemów monitoringu GPS w sposób, który, zdaniem autorów, wykraczał poza standardowy nadzór pracowniczy.

W anonimie odniesiono się również do stanu technicznego taboru. Wskazywano na liczne usterki autobusów, niesprawne ogrzewanie w okresie zimowym, prowizoryczne lub odkładane naprawy i pracę w warunkach sprzecznych z zasadami BHP. Zdaniem autora pisma problemy te miały wpływ zarówno na bezpieczeństwo pasażerów, jak i zdrowie pracowników.

W kolejnych tygodniach do biura radnej trafiło następne pismo, które zawierało dodatkowo dokumentację fotograficzną opisaną datami. Materiały te miały wskazywać na wykorzystywanie samochodu służbowego prezesa spółki do celów prywatnych.

W odpowiedzi na napływające sygnały w styczniu 2026 roku radna Magdalena Sekura-Nowicka złożyła oficjalną interpelację do prezydenta Kalisza. W piśmie zwróciła uwagę na szereg kwestii wymagających pilnego wyjaśnienia. Wskazała m.in. na sytuację finansową PKS Kalisz, który regularnie generuje straty mimo systematycznego dofinansowania ze środków publicznych. Poruszyła także temat złego stanu technicznego autobusów oraz kontrowersyjnego zakupu samochodu służbowego dla prezesa w czasie, gdy, jak wynikało z relacji pracowników, brakowało środków na bieżące naprawy taboru. – Z jednej strony mamy informacje o rozwalających się autobusach, które wymagają pilnych napraw, i braku pieniędzy na te naprawy, a z drugiej – zakup samochodu służbowego dla prezesa w momencie, kiedy spółka ogłasza kryzys finansowy. Do tego dochodzą sygnały od pracowników o presji i atmosferze pracy – mówi Sekura-Nowicka.

Relacja byłej pracowniczki 

Agata Kołeczko, była pracowniczka PKS Kalisz, decydowała się publicznie mówić o swojej trudnej historii związanej ze spółką. Podczas spotkania z dziennikarzami opisała swoje doświadczenia związane z polityką kadrową w PKS. Jej zdaniem nie przedłużono jej umowy o pracę, ponieważ wcześniej sygnalizowała o nieprawidłowościach i nierównym traktowaniu. Jak opowiadała, była jedyną kobietą przyjętą w tym samym czasie co kilku mężczyzn: – Każda z tych osób, która była zatrudniona ze mną, dostała umowę na czas nieokreślony. Ja jedyna dostałam umowę na 12 miesięcy i zaniżoną stawkę. Dodatkowo, jeszcze we wrześniu, po rozmowie z moją przełożoną, usłyszałam, że jeśli nie przestanę mówić o problemach w firmie, moja umowa nie zostanie przedłużona – opowiada.

Była pracowniczka mówi także o innych niepokojących sytuacjach, które jej zdaniem mają charakter dyskryminacji, szczególnie wobec kobiet zatrudnionych w firmie. – Pan prezes potrafił powiedzieć, że nienawidzi przyjmować kobiet, bo nie może ich opierdzielić jak mężczyzn i najlepiej, żeby kobiet tu nie było.  Ale to nie koniec kontrowersyjnych zachowań prezesa. Była pracowniczka opisała także sytuację, która miała miejsce w firmie, kiedy prezes postanowił ją „śledzić”.  – Pan prezes potrafił przyjechać o 6 rano, zostawić swoją małżonkę w pracy, a potem jechać za mną samochodem – relacjonuje. 

Kolejnym poważnym problemem, który pojawiał się także w anonimach, jest stan techniczny taboru: – Liczne autobusy mają usterki, w wielu pojazdach nie działa ogrzewanie, szyby parują, kierowcy muszą otwierać okno, żeby widzieć przez szybę. 

Prezes odpowiada

W odpowiedzi na pytania redakcji dot. sytuacji w spółce, prezes PKS Kalisz Tadeusz Nowacki przedstawił pisemne stanowisko, w którym odnosi się do zarzutów. Twierdzi, że pojawiające się publicznie informacje są nieuprawnione.

Prezes zapewnia m.in., że wszystkie autobusy dopuszczane do ruchu posiadają aktualne badania techniczne, a działalność PKS Kalisz odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami. W piśmie wylicza także inwestycje w tabor oraz wskazuje na stopniowy wzrost wynagrodzeń kierowców w ostatnich latach. – Twierdzenia sugerujące, że w PKS Kalisz dochodzi do nieprawidłowości w zakresie dopuszczania pojazdów do ruchu, nie znajdują potwierdzenia – czytamy.

Jednym z podnoszonych przez pracowników zarzutów była presja psychiczna oraz śledzenie kierowców przez prezesa. W odpowiedzi Nowacki przedstawia sprawę w kategoriach nadzoru pracowniczego. – Wszyscy pracownicy podlegają obserwacji i kontroli w zakresie wykonywania obowiązków służbowych. Kontrola ta odbywa się zarówno poprzez obserwację bezpośrednią, jak i pośrednio poprzez system GPS zamontowany w pojazdach  – pisze prezes i zaznacza, że kontrola mieści się w granicach prawa pracy i jest ustawowym uprawnieniem pracodawcy. Jednocześnie w dokumencie nie odnosi się do opisywanych przez byłą pracowniczkę konkretnych sytuacji, takich jak jazda za wybranymi kierowcami czy nagłe interwencje prezesa w trakcie wykonywania pracy.

Co do do systemu kar i premii, Nowacki podkreśla, że obowiązuje on wszystkich pracowników i wynika z regulaminów funkcjonujących w spółce. – System kar umownych ma na celu zapewnienie właściwej jakości usług oraz bezpieczeństwa pasażerów. Do stanowiska dołączono katalog kar, w którym szczegółowo wymieniono sankcje finansowe za różnego rodzaju uchybienia. Z dokumentu wynika, że kary mogą być nakładane m.in. za opóźnienia, brudny autobus czy naruszenie procedur. Pracownicy, których relacje trafiły do radnej i mediów, wskazywali jednak, że system ten w praktyce bywał odbierany jako narzędzie presji, a za to samo przewinienie różni kierowcy tracili różne kwoty.

Jednym z wątków, który wzbudził największe emocje, był zakup samochodu służbowego dla prezesa w czasie, gdy spółka generuje straty i wymaga dofinansowania. Prezes w swoim stanowisku tak uzasadnia ten wydatek: – Zakupiony pojazd służy do realizacji bieżących zadań operacyjnych spółki, w tym rozwieszania rozkładów jazdy, dojazdów do warsztatów oraz organizacji pracy kierowców i dodaje, że eksploatacja samochodu osobowego jest tańsza niż wykorzystywanie autobusów do takich celów. W odpowiedzi nie ma jednak bezpośredniego odniesienia do informacji zawartych w anonimowych pismach, które  zawierały dokumentację fotograficzną wskazującą na wykorzystywanie pojazdu do celów prywatnych.

Choć stanowisko prezesa PKS Kalisz jest obszerne i szczegółowe pod względem formalnym, nie odnosi się wprost do indywidualnych przypadków opisywanych przez byłą pracowniczkę i autorów anonimowych pism. W dokumencie brak komentarza do wypowiedzi przypisywanych prezesowi na temat kobiet, do konkretnych decyzji kadrowych czy do sytuacji, które zdaniem pracowników przekraczały granice standardowego nadzoru.

W efekcie odpowiedź spółki nie rozstrzyga kluczowej kwestii: czy i w jaki sposób opisywane procedury były stosowane w codziennej praktyce wobec pracowników. 

Co dalej?

Chciałabym, żebyśmy doprowadzili do sytuacji, w której temat zostanie realnie zbadany, a nie przemilczany – zaznacza Sekura-Nowacka.  Miasto Kalisz na razie nie odniosło się do interpelacji radnej. Do tematu będziemy wracać.

Jeśli spodobał Ci się nasz artykuł,

wrzuć nam coś do kapelusza :)

Wesprzyj jednorazowo

Wdzięczny Zespół Calisia.pl

Przeglądaj artykuły z 16 lat istnienia portalu Calisia.pl - od 2007 roku do dziś !

Opinie użytkowników:

Te artykuły mogą cię zainteresować